Ratownicy na motorach

Poszkodowany szybciej otrzyma pomoc.
Ratownicy na motocyklach i rowerach na miejscu zdarzenia zjawią się jeszcze przed karetką.
Ratownicy na motocyklach i rowerach na miejscu zdarzenia zjawią się jeszcze przed karetką.
Fundacja R2 (Grupa R2) niesie pierwszą pomoc poszkodowanym w wypadkach drogowych. Ratownicy na rowerach i motocyklach docierają na miejsce zdarzenia szybciej niż karetka. Poszkodowanemu szybciej zostanie udzielona pierwsza pomoc, a to w sytuacjach kryzysowych jest przecież najważniejsze. Motocyklowe Ochotnicze Ratownictwo Drogowe dyżuruje od 1 maja do 30 października.
Początki Grupy R2 sięgają 2003 roku. Wtedy ks. Zygmunt Kosowski, związany ze Stowarzyszeniem „Rafael” i Krzysztof Kiełbasa, prezes krakowskiej firmy, którego pasją jest jazda na motocyklu doszli do wniosku, że w zatłoczonym Krakowie najszybciej jest się przemieszczać jednośladem. Miasto stoi w korkach, co w momencie wypadków drogowych może mieć tragiczne skutki. Karetka ma bowiem olbrzymie problemy, aby przejechać przez zatłoczone ulice.
W ten sposób narodził się pomysł utworzenia Motocyklowego Ochotniczego Ratownictwa Drogowego. Nazwa R2 wzięła się od podwójnej litery R, występującej w nazwie Rafael-Ratownik oraz Rescue Rider (ang. Jeździec-Ratownik).
Szybko zaczęli się zgłaszać ochotnicy, motocykliści – zapaleńcy, którzy chcieli pomagać innym. Służba w R2 jest oczywiście ochotnicza, „Rafaelici” za swoją pracę nie otrzymują wynagrodzenia. Pojawiła się też pierwsza w tej grupie kobieta, Małgorzata Borchólska, dyplomowana pielęgniarka z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.
Pierwsza przeszkolona grupa ratowników - motocyklistów rozpoczęła współpracę z Krakowskim Pogotowiem Ratunkowym już w 2005 roku.
Rozmowa z Markiem Maślanką, Prezesem Zarządu Fundacji R2
Kim są ratownicy na motocyklach i rowerach? Kto może takim ratownikiem zostać?
W zasadzie ratownikiem może zostać każda osoba. Są właściwie dwie ścieżki. Może to być albo osoba z wykształceniem i kwalifikacjami zawodowymi, zgodnie z ustawą o ratownictwie medycznym, czyli lekarz systemu lub pielęgniarka systemu. Mogą jednak do nas dołączyć i osoby bez wykształcenia medycznego, ale muszą one podejść do kursu państwowego i egzaminu, po którym uzyskują uprawnienia udzielania pierwszej pomocy.
Nie są to bynajmniej supermani. Przeciętny stan zdrowia i kondycji wystarczy, by zostać ratownikiem. Nie jest to przecież jazda wyczynowa. Tu najbardziej liczy się ciągły ruch, patrolowanie centrum i możliwość wyruszenia na akcję ratunkową natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia.
W jaki sprzęt medyczny zaopatrzeni są „Rafaelici”?
Motocyklowe Ochotnicze Ratownictwo Drogowe ma do dyspozycji dwa motocykle (jeden z nich jest użyczony przez miasto). Są to fabrycznie przygotowane przez BMW motocykle - karetki. Mają zatem minimalne wyposażenie karetki.
Wozimy wszystko, co jest potrzebne do utrzymania człowieka przy życiu, przez krytyczne 10-15 minut. Podstawą wyposażenia jest zautomatyzowany defibrylator zewnętrzny AED, który przywraca prawidłową akcję serca za pomocą impulsu elektrycznego.
Z każdą minutą szanse na uratowanie poszkodowanego maleją, mózg bez dostarczania tlenu umiera po około 4 minutach, dlatego tak ważne jest dotarcie na miejsce zdarzenia jak najszybciej. Motocykl ratunkowy może dostarczyć defibrylator na miejsce zdarzenia bardzo szybko.
Oprócz tego mamy też respirator, worki samorozprężalne, zestaw kłuć, tlen, przyrząd do pomiaru ciśnienia, a także opatrunki.
Ile czasu potrzeba ratownikowi z Grupy R2, by dojechać do osoby potrzebującej pomocy?
Właściwie to zależy od rejonu. Ratownicy na rowerach potrzebują około 2 minut, aby dojechać od Poczty Głównej do Bagateli, a około 4 minut – na Wzgórza Wawelskie. Dużym plusem jest tu to, że ratownicy są w ciągłym ruchu. Podczas gdy karetka ma minutę na wyjazd do nagłego zdarzenia, rowerzyści mogą wyruszać natychmiast od przyjęcia zgłoszenia.
Czas dojazdu motocykla to natomiast około 5 minut w całym centrum Krakowa. Problem jest ewentualnie z dojazdem dalej.
Obstawiamy głównie Dworzec Główny, Galerię Krakowską, Rynek i Wawel. Na przykład w przypadku dworca czas dojazdu karetki jest krótki, ale auto należy zaparkować przed budynkiem, a potem ratownicy muszą nieść cały sprzęt. Tymczasem rower, albo motocykl, spokojnie może wjechać na peron i szybciej dotrzeć do poszkodowanego.
Do jakich zdarzeń jeździcie najczęściej?
Większość wezwań dotyczy chorób serca. Są to głównie zasłabnięcia. Generalnie największy odsetek wezwań to epizody związane z układem krążenia, z układem nerwowym, a także problemy endokrynologiczne. Czasem wzywani jesteśmy do kilku nagłych zdarzeń dziennie, ale zdarza się i tak, że na dyżurze nie mamy żadnej akcji ratunkowej.
Jak w momencie wypadku można wezwać „Rafaelitów”?
Należy po prostu zadzwonić po pogotowie, pod numer alarmowy. To już od dyspozytora zależy, czy wyśle nas na akcję ratunkową, czy nie. Dyżurujemy od 1 maja do 30 października w każdy piątek od godziny 15:00 do zmierzchu i w soboty od 10:00 do wieczora. Dyspozytor wie, kiedy mamy dyżury, więc jeśli uzna, że nasza pomoc się przyda, to wysyła nas do wypadku.
Karetka jest wzywana równolegle. Nasz przyjazd na miejsce zdarzenia nie opóźnia wezwania karetki, tylko przyspiesza pomoc. Przyjeżdżamy zwykle wcześniej, od razu zajmujemy się poszkodowanym, udzielamy kwalifikowanej pierwszej pomocy, a następnie czekamy na przyjazd karetki, przygotowując pacjenta do transportu do szpitala.
Poza tym, jeśli dyspozytor ma kilka zgłoszeń, może nas wysłać na zwiad. Gdy istnieje przypuszczenie, że zgłoszenie nie wymaga wysyłania karetki, przyjeżdżamy na miejsce, oceniamy stan zdrowia pacjenta, udzielamy pierwszej pomocy i służymy ewentualną radą, do jakiego lekarza poszkodowany ma się zgłosić. Dzięki ratownikom na motocyklach i rowerach, karetka nie musi wyjeżdżać do przypadków, które nie są zagrożeniem życia, w związku z czym jest dyspozycyjna. W niektórych przypadkach nie ma potrzeby aktywowania czteroosobowej karetki, z lekarzem i całym wyposażeniem.
Rozmawiała:
Anna Maria Piątkowska
Więcej informacji o R2 na stronie internetowej: www.rkwadrat.pl
Początki Grupy R2 sięgają 2003 roku. Wtedy ks. Zygmunt Kosowski, związany ze Stowarzyszeniem „Rafael” i Krzysztof Kiełbasa, prezes krakowskiej firmy, którego pasją jest jazda na motocyklu doszli do wniosku, że w zatłoczonym Krakowie najszybciej jest się przemieszczać jednośladem. Miasto stoi w korkach, co w momencie wypadków drogowych może mieć tragiczne skutki. Karetka ma bowiem olbrzymie problemy, aby przejechać przez zatłoczone ulice.
W ten sposób narodził się pomysł utworzenia Motocyklowego Ochotniczego Ratownictwa Drogowego. Nazwa R2 wzięła się od podwójnej litery R, występującej w nazwie Rafael-Ratownik oraz Rescue Rider (ang. Jeździec-Ratownik).
Szybko zaczęli się zgłaszać ochotnicy, motocykliści – zapaleńcy, którzy chcieli pomagać innym. Służba w R2 jest oczywiście ochotnicza, „Rafaelici” za swoją pracę nie otrzymują wynagrodzenia. Pojawiła się też pierwsza w tej grupie kobieta, Małgorzata Borchólska, dyplomowana pielęgniarka z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.
Pierwsza przeszkolona grupa ratowników - motocyklistów rozpoczęła współpracę z Krakowskim Pogotowiem Ratunkowym już w 2005 roku.
Rozmowa z Markiem Maślanką, Prezesem Zarządu Fundacji R2
Kim są ratownicy na motocyklach i rowerach? Kto może takim ratownikiem zostać?
W zasadzie ratownikiem może zostać każda osoba. Są właściwie dwie ścieżki. Może to być albo osoba z wykształceniem i kwalifikacjami zawodowymi, zgodnie z ustawą o ratownictwie medycznym, czyli lekarz systemu lub pielęgniarka systemu. Mogą jednak do nas dołączyć i osoby bez wykształcenia medycznego, ale muszą one podejść do kursu państwowego i egzaminu, po którym uzyskują uprawnienia udzielania pierwszej pomocy.
Nie są to bynajmniej supermani. Przeciętny stan zdrowia i kondycji wystarczy, by zostać ratownikiem. Nie jest to przecież jazda wyczynowa. Tu najbardziej liczy się ciągły ruch, patrolowanie centrum i możliwość wyruszenia na akcję ratunkową natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia.
W jaki sprzęt medyczny zaopatrzeni są „Rafaelici”?
Motocyklowe Ochotnicze Ratownictwo Drogowe ma do dyspozycji dwa motocykle (jeden z nich jest użyczony przez miasto). Są to fabrycznie przygotowane przez BMW motocykle - karetki. Mają zatem minimalne wyposażenie karetki.
Wozimy wszystko, co jest potrzebne do utrzymania człowieka przy życiu, przez krytyczne 10-15 minut. Podstawą wyposażenia jest zautomatyzowany defibrylator zewnętrzny AED, który przywraca prawidłową akcję serca za pomocą impulsu elektrycznego.
Z każdą minutą szanse na uratowanie poszkodowanego maleją, mózg bez dostarczania tlenu umiera po około 4 minutach, dlatego tak ważne jest dotarcie na miejsce zdarzenia jak najszybciej. Motocykl ratunkowy może dostarczyć defibrylator na miejsce zdarzenia bardzo szybko.
Oprócz tego mamy też respirator, worki samorozprężalne, zestaw kłuć, tlen, przyrząd do pomiaru ciśnienia, a także opatrunki.
Ile czasu potrzeba ratownikowi z Grupy R2, by dojechać do osoby potrzebującej pomocy?
Właściwie to zależy od rejonu. Ratownicy na rowerach potrzebują około 2 minut, aby dojechać od Poczty Głównej do Bagateli, a około 4 minut – na Wzgórza Wawelskie. Dużym plusem jest tu to, że ratownicy są w ciągłym ruchu. Podczas gdy karetka ma minutę na wyjazd do nagłego zdarzenia, rowerzyści mogą wyruszać natychmiast od przyjęcia zgłoszenia.
Czas dojazdu motocykla to natomiast około 5 minut w całym centrum Krakowa. Problem jest ewentualnie z dojazdem dalej.
Obstawiamy głównie Dworzec Główny, Galerię Krakowską, Rynek i Wawel. Na przykład w przypadku dworca czas dojazdu karetki jest krótki, ale auto należy zaparkować przed budynkiem, a potem ratownicy muszą nieść cały sprzęt. Tymczasem rower, albo motocykl, spokojnie może wjechać na peron i szybciej dotrzeć do poszkodowanego.
Do jakich zdarzeń jeździcie najczęściej?
Większość wezwań dotyczy chorób serca. Są to głównie zasłabnięcia. Generalnie największy odsetek wezwań to epizody związane z układem krążenia, z układem nerwowym, a także problemy endokrynologiczne. Czasem wzywani jesteśmy do kilku nagłych zdarzeń dziennie, ale zdarza się i tak, że na dyżurze nie mamy żadnej akcji ratunkowej.
Jak w momencie wypadku można wezwać „Rafaelitów”?
Należy po prostu zadzwonić po pogotowie, pod numer alarmowy. To już od dyspozytora zależy, czy wyśle nas na akcję ratunkową, czy nie. Dyżurujemy od 1 maja do 30 października w każdy piątek od godziny 15:00 do zmierzchu i w soboty od 10:00 do wieczora. Dyspozytor wie, kiedy mamy dyżury, więc jeśli uzna, że nasza pomoc się przyda, to wysyła nas do wypadku.
Karetka jest wzywana równolegle. Nasz przyjazd na miejsce zdarzenia nie opóźnia wezwania karetki, tylko przyspiesza pomoc. Przyjeżdżamy zwykle wcześniej, od razu zajmujemy się poszkodowanym, udzielamy kwalifikowanej pierwszej pomocy, a następnie czekamy na przyjazd karetki, przygotowując pacjenta do transportu do szpitala.
Poza tym, jeśli dyspozytor ma kilka zgłoszeń, może nas wysłać na zwiad. Gdy istnieje przypuszczenie, że zgłoszenie nie wymaga wysyłania karetki, przyjeżdżamy na miejsce, oceniamy stan zdrowia pacjenta, udzielamy pierwszej pomocy i służymy ewentualną radą, do jakiego lekarza poszkodowany ma się zgłosić. Dzięki ratownikom na motocyklach i rowerach, karetka nie musi wyjeżdżać do przypadków, które nie są zagrożeniem życia, w związku z czym jest dyspozycyjna. W niektórych przypadkach nie ma potrzeby aktywowania czteroosobowej karetki, z lekarzem i całym wyposażeniem.
Rozmawiała:
Anna Maria Piątkowska
Więcej informacji o R2 na stronie internetowej: www.rkwadrat.pl



(0)

Napisz komentarz