O relacjach w przyjaźni i jak o nie dbamy

Podstawą dla tworzenia pozytywnych przyjażni jest uświadomienie sobie własnych emocji i zachowań.
Jakby powiedziała nieodżałowana Agnieszka Osiecka … nie można przyjaźnić sie na lipę…
Coraz częściej w Europie, / wcześniej odnosiło się to głównie do Stanów Zjednoczonych/ gabinety psychologów odwiedzają osoby, które chcą „zwyczajnie pogadać o życiu”. Są ciekawe opinii na swój temat, oczekują odpowiedzi na wiele pytań. W Polsce, /gdzie wciąż rzadkością jest korzystanie z pomocy psychologicznej/ wzrasta ilość osób z codziennymi problemami, nie koniecznie mających zaburzenia psychiczne. Szukają profesjonalistów, nie chcą obciążać rodziny, ani ujawniać swoich spraw osobom obcym. Dodatkowo kierują się tym, że psychologa obowiązuje absolutna dyskrecja/wg obowiązującego Kodeksu etycznego dla tej grupy. Pacjenci, a raczej Klienci, którymi się zajmuję przychodzą do mnie z problemami, związanymi:
· ze skutkami ekonomicznego kryzysu
· stosunkami w pracy
· w domu, w rodzinie: dziećmi, opieką osób starszych, konfliktami w małżeństwie, w związkach partnerskich
· z chorobami członków rodziny
· z własnymi przypadłościami; ze stresem, z zaburzeniami snu, nadmierną emocjonalnością, nieśmiałością, obniżonym libido, obniżeniem nastroju, „brakiem energii”
· z samotnością
· z przeżywaniem żałoby
· brakiem prawidłowych relacji towarzyskich
Dla przykładu przedstawię poniżej, pewien aspekt problemu, należącego do ostatniego z powyższych punktów; niesatysfakcjonujących relacji z przyjaciółmi .
Z mojego doświadczenia wynika, że z tego typu problemami w relacjach z bliskimi, zgłaszają się osoby /w większości kobiety/ ekstrawertywne: przedsiębiorcze, ekspansywne, otwarte na świat, potrzebujące wielu kontaktów, spotkań i rozmów.
W swoim środowisku rywalizują w ilości i „jakości” posiadanych znajomych. „Kompletują” swoje towarzystwo nierzadko zabiegając o ludzi interesujących, znaczących, głównie zamożnych i od zaraz nazywają ich przyjaciółmi. Są zadowolone z tego „kompletu”, chwalą się jego posiadaniem, ale z różnych powodów, nie doznają satysfakcji.
Przykład: Kiedy - jedna z tych osób nazwijmy ją X -„pozyskała” do swojego towarzystwa „niezwykle interesującą postać”. Zaczęła starania o jej względy: składała propozycje spotkań, organizowała czas wolny, ofiarowała wszelaką pomoc. „Postać” nie odwzajemniała się tym samym, tylko raz przyjęła zaproszenie. Z dalszych propozycji nie skorzystała tłumacząc się brakiem czasu i czymś innym. Wtedy X zaczęła się użalać nad sobą, że „postać” jest niewdzięczna, że ją zawiodła i w ogóle nie zna się na etykiecie. Przyznała też, że dla poprawy własnego samopoczucia „skompromitowała” ją opowiadając Towarzystwu „o tym ignorancie”. Innym razem z oburzeniem oznajmiła, że „postać” ma do niej pretensje za brak dyskrecji i rozpowszechnianie plotek o niej … doszło do niezgody, grono X podzieliło się - część osób, nie chcąc uczestniczyć w plotkach, zaczęła unikać tej sytuacji. X źle to zniosła - przecież wcześniej dominowała nad nimi, „zarządzała”. Incydent z „postacią” zachwiał jej pewność siebie… przestała widywać się z ludźmi, zajmowała się domem i nie pozwalała rodzinie na ten temat rozmawiać … po jakimś czasie zamówiła się do mnie.
Podjęła pracę nad sobą. Jak mówiła; „ odkryła ten inny punkt widzenia” na swoje zachowania i emocje. Zrozumiała, uświadomiła sobie, że satysfakcję może mieć z zarządzania sobą - nie przyjaciółmi. Pomocna w tym była teoria Trójkąta dramatycznego S.B. Karpmana, która polega na naprzemiennym wchodzeniu w role: Ofiary, Wybawiciela/Opiekuna i Prześladowcy. Osoba X znalazła się właśnie w tym trójkącie. Szczęśliwie zdołała się z niego uwolnić.
mgr JaNina Nowakowska Specjalista psychologii klinicznej
Tel. 602 48 08 87 12 425 16 11
ninanowa@poczta.onet.pl
Coraz częściej w Europie, / wcześniej odnosiło się to głównie do Stanów Zjednoczonych/ gabinety psychologów odwiedzają osoby, które chcą „zwyczajnie pogadać o życiu”. Są ciekawe opinii na swój temat, oczekują odpowiedzi na wiele pytań. W Polsce, /gdzie wciąż rzadkością jest korzystanie z pomocy psychologicznej/ wzrasta ilość osób z codziennymi problemami, nie koniecznie mających zaburzenia psychiczne. Szukają profesjonalistów, nie chcą obciążać rodziny, ani ujawniać swoich spraw osobom obcym. Dodatkowo kierują się tym, że psychologa obowiązuje absolutna dyskrecja/wg obowiązującego Kodeksu etycznego dla tej grupy. Pacjenci, a raczej Klienci, którymi się zajmuję przychodzą do mnie z problemami, związanymi:
· ze skutkami ekonomicznego kryzysu
· stosunkami w pracy
· w domu, w rodzinie: dziećmi, opieką osób starszych, konfliktami w małżeństwie, w związkach partnerskich
· z chorobami członków rodziny
· z własnymi przypadłościami; ze stresem, z zaburzeniami snu, nadmierną emocjonalnością, nieśmiałością, obniżonym libido, obniżeniem nastroju, „brakiem energii”
· z samotnością
· z przeżywaniem żałoby
· brakiem prawidłowych relacji towarzyskich
Dla przykładu przedstawię poniżej, pewien aspekt problemu, należącego do ostatniego z powyższych punktów; niesatysfakcjonujących relacji z przyjaciółmi .
Z mojego doświadczenia wynika, że z tego typu problemami w relacjach z bliskimi, zgłaszają się osoby /w większości kobiety/ ekstrawertywne: przedsiębiorcze, ekspansywne, otwarte na świat, potrzebujące wielu kontaktów, spotkań i rozmów.
W swoim środowisku rywalizują w ilości i „jakości” posiadanych znajomych. „Kompletują” swoje towarzystwo nierzadko zabiegając o ludzi interesujących, znaczących, głównie zamożnych i od zaraz nazywają ich przyjaciółmi. Są zadowolone z tego „kompletu”, chwalą się jego posiadaniem, ale z różnych powodów, nie doznają satysfakcji.
Przykład: Kiedy - jedna z tych osób nazwijmy ją X -„pozyskała” do swojego towarzystwa „niezwykle interesującą postać”. Zaczęła starania o jej względy: składała propozycje spotkań, organizowała czas wolny, ofiarowała wszelaką pomoc. „Postać” nie odwzajemniała się tym samym, tylko raz przyjęła zaproszenie. Z dalszych propozycji nie skorzystała tłumacząc się brakiem czasu i czymś innym. Wtedy X zaczęła się użalać nad sobą, że „postać” jest niewdzięczna, że ją zawiodła i w ogóle nie zna się na etykiecie. Przyznała też, że dla poprawy własnego samopoczucia „skompromitowała” ją opowiadając Towarzystwu „o tym ignorancie”. Innym razem z oburzeniem oznajmiła, że „postać” ma do niej pretensje za brak dyskrecji i rozpowszechnianie plotek o niej … doszło do niezgody, grono X podzieliło się - część osób, nie chcąc uczestniczyć w plotkach, zaczęła unikać tej sytuacji. X źle to zniosła - przecież wcześniej dominowała nad nimi, „zarządzała”. Incydent z „postacią” zachwiał jej pewność siebie… przestała widywać się z ludźmi, zajmowała się domem i nie pozwalała rodzinie na ten temat rozmawiać … po jakimś czasie zamówiła się do mnie.
Podjęła pracę nad sobą. Jak mówiła; „ odkryła ten inny punkt widzenia” na swoje zachowania i emocje. Zrozumiała, uświadomiła sobie, że satysfakcję może mieć z zarządzania sobą - nie przyjaciółmi. Pomocna w tym była teoria Trójkąta dramatycznego S.B. Karpmana, która polega na naprzemiennym wchodzeniu w role: Ofiary, Wybawiciela/Opiekuna i Prześladowcy. Osoba X znalazła się właśnie w tym trójkącie. Szczęśliwie zdołała się z niego uwolnić.
mgr JaNina Nowakowska Specjalista psychologii klinicznej
Tel. 602 48 08 87 12 425 16 11
ninanowa@poczta.onet.pl



(0)

Napisz komentarz