Glos24.pl
Zapraszamy na Festiwal Twórczości Dziecięcej SKRZAT 2012, który odbedzie się 31 maja w Wieliczc...
W dniach 26 oraz 27 maja 2012 roku odbędą się Obchody Jubileuszu 140 - lecia Ochotniczej Straży ...
Przegląd odbędzie się 20 maja 2012 r. w niedzielę o godzinie 14.00 – na estradzie za „Sztyga...
21.05 (poniedziałek) godz. 10.00. Dzień z Biblioteką. Spotkanie organizowane przez MBP Filia w In...
Otwarta 21 kwietnia br. sala sportowa w Sułkowicach-Łęgu uzupełniła ostatni wakujący obiekt pr...
W dniu 24 maja (czwartek) o godz. 17.00 Wadowickie Centrum Kultury zaprasza wszystkich zainteresowan...
26.04.2012r. około godz. 16.00 w Majkowicach (gm. Nowe Brzesko) proszowiccy policjanci zatrzymali m...
Komenda Wojewódzka Policji wraz z Gazetą Krakowską organizują nowatorski w skali kraju konkurs, ...
W Szpitalu Powiatowym w Limanowej zakończyła się kontrola NIK. Po otrzymaniu wystąpienia pokontr...
Limanowska Miejska Biblioteka Publiczna realizuje darmowe kurso-warsztaty komputerowe dla osób star...

Przyczytaj również

Komentarze (0)

Narodziny w zgodzie z naturą

Narodziny w zgodzie z naturą
O porodzie naturalnym rozmawiamy z Agnieszką Petit, matką dwóch córek, urodzonych w sposób naturalny, która od kilku lat wciela się w rolę douli, służąc kobietom przygotowującym się do porodu radą i wsparciem.
Słowo „doula” w starożytnej Grecji oznaczało kobietę doświadczoną w macierzyństwie, która wpierała rodzącą podczas porodu. Dziś doula służy radą i wspiera matki przygotowujące się do porodu naturalnego, czasem uczestniczy też w samym porodzie i pomaga kobiecie znaleźć się w nowej roli matki. 

Jak to się stało, że została Pani doulą?

– Tego zajęcia nie traktuję jako pracy. Można powiedzieć, że przyszło do mnie samo. Dwadzieścia lat temu we Francji sama przygotowywałam się do urodzenia starszej córki. Początkowo byłam nastawiona bardzo medycznie. Szukałam najlepszego lekarza i szpitala. Aż w końcu spotkałam kobietę, która powiedziała, że jeśli się dobrze czuję, ciąża przebiega bez żadnych zakłóceń, to może podczas porodu wystarczy mi tylko pomoc położnej. Ona sama tak rodziła. Spotkanie z tą kobietą zmieniło moje nastawienie i zdecydowałam się rodzić tylko z położną. Poród odbywał się w szpitalu, ale na sali dwie byliśmy tylko z moją położną i mężem. Poród był całkowicie naturalny, bezinwazyjny, rodziłam sama, położna mi tylko towarzyszyła. Urodziłam tak i wierzę, że inne kobiety też mogą. Mówię tu o porodzie naturalnym, ale niekoniecznie domowym.

Drugi raz rodziłam dziesięć lat później na Litwie. znalazłam wspaniałą położną i przy jej pomocy urodziłam drugą córkę, tym razem w domu. Było to wspaniałe doświadczenie. Można powiedzieć, że wtedy też zaczęło się moje „doulowanie”. Zaprzyjaźnione małżeństwa, wiedząc, że rodziłam w domu, chciały ze mną porozmawiać, dowiedzieć się jak wygląda naturalny poród. Najpierw przyszli nasi znajomi, przygotowujący się na przyjęcie pierwszego dziecka. Potrzebowali rady, wsparcia, chcieli wiedzieć, czego mogą się spodziewać. Wówczas przekonałam się, jak rzadkim zjawiskiem jest pozytywny obraz porodu. A to przecież fundamentalne doświadczenie w życiu rodziny. I może być przeżyciem naprawdę pięknym. 

Czy mąż był z Panią podczas porodu?

– Oczywiście był ze mną, ale jestem ostrożna w mówieniu o czynnym udziale męża. Owszem, czułam że jest ze mną, że nad wszystkim czuwa. Dawał mi poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Mój mąż był na pewno wielkim wsparciem w czasie ciąży, a także i po urodzeniu córki, jednak w trakcie samego porodu dominowało we mnie poczucie odcięcia od świata. Byłam jakby na innej planecie. Nie miałam potrzeby, żeby mnie ktoś trzymał za rękę i ocierał pot z czoła. Wszystko jest sprawą indywidualną. Każda para przeżywa swój poród inaczej. Zdarza się, że mój mąż bierze udział w spotkaniach z rodzicami, którzy przygotowują się do porodu. Mężczyźni bowiem też potrzebują wsparcia i to wsparcia ze strony innego mężczyzny. Chcą wiedzieć, że jest ktoś, kto to przeżył i z tą całą swoją racjonalnością może powiedzieć, że było to wspaniałe doświadczenie.

Czy każda kobieta może się zdecydować na poród naturalny?

– Przede wszystkim porodu naturalnego musi chcieć sama kobieta. To jest jej osobisty wybór. Oparty na zaufaniu do własnego ciała, do siły i mądrości, które w niej są. Jeśli dominują lęki czy wątpliwości, to najczęściej sama kobieta nie myśli nawet o porodzie naturalnym, a moim zadaniem nie jest przekonywanie jej do niego.

Jaka w takim razie jest rola douli?

– Rola douli to towarzyszenie kobiecie, czy parze przed porodem, ale też i po nim. Dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami dotyczącymi ciąży, porodu i opieki nad dzieckiem. Kiedyś przy porodach towarzyszyły kobietom ich własne matki. Dawały im wsparcie i poczucie bezpieczeństwa.
    Kobiety mają potrzebę dowiadywania się, czytania na temat porodu, ale tę najważniejszą wiedzę mają już w sobie. Staram się, by tę właśnie mądrość i siłę odkryły.

O czym na przykład rozmawia Pani z przyszłymi matkami?


– Zauważyłam, że jest coraz większy brak wiedzy na temat porodu, wszelkich procedur okołoporodowych, czy nawet opieki nad dzieckiem po porodzie. Dziewczyny potrzebują konkretnych rad typu, jak się ubrać, gdy karmi się piersią, co to są pieluchy naturalne i jak ich używać. Chcą wiedzieć, jak mają zacząć karmienie, a nawet jak regulować wizyty rodziny i znajomych. Wiadomo, że po narodzinach dziecka odwiedza nas mnóstwo osób, trzeba jednak dla dobra noworodka te wizyty sensownie ułożyć.

Jestem też konsultantką jeśli chodzi o noszenie dzieci w chuście. Uważam, że najlepiej nauczyć się tej sztuki na spotkaniu z doświadczoną osobą, a nie na podstawie ilustracji w gazetach. Złe ułożenie dziecka może bowiem zaszkodzić zarówno kręgosłupowi maleństwa, jak i matki.
    Kobiety nie wiedzą też, do czego mają prawo podczas porodu. Staram się zatem wszystko im wyjaśnić.

A do czego mają prawo?

– Kobieta ma prawo sama wybierać pozycję, w jakiej chce rodzić. To wywalczyła Fundacja „Rodzić po ludzku”, a dziewczyny nie zawsze o tym wiedzą. Poddają się personelowi medycznemu. Moja rola polega na tym, by nauczyć je, że one same są odpowiedzialne za poród i, że jeśli lepiej znoszą ból, gdy przykucną, albo oprą się na łokciach, to mają prawo tak właśnie rodzić.

Tak samo ważne jest, by zaraz po porodzie dziecko znalazło się na brzuchu mamy. Chodzi tu o kontakt psychiczny matki z dzieckiem. Jeśli spędzą oni tę chwilę razem, to łatwiejsze będzie później karmienie piersią.
    Każde dziecko powinno być przystawione do piersi podczas pierwszej godziny po urodzeniu. Jest to podstawowa zasada szpitali przyjaznych dzieciom, ale nie zawsze się jej przestrzega. Matki powinny dlatego znać swoje prawa. Tu ważna jest też rola mężczyzny, który rozmawia z personelem szpitala i o wiele spraw może „zawalczyć”.

Czy jest Pani obecna, gdy rodzą kobiety, które wspierała Pani jako doula podczas ciąży?

– Wszystko zależy od rodzącej kobiety. Doula wcale nie musi być obecna podczas porodu. Niektóre kobiety chcą tylko wcześniej o nim porozmawiać dowiedzieć się, jak będzie przebiegał. To im wystarcza. Inne natomiast proszą, żebym była z nimi, gdy będą rodziły.

Kiedyś uczestniczyłam w porodzie domowym. Byli to moi znajomi. Byłam z nimi, jednak nie podejmowałam żadnej decyzji. Wszystko zależało od przyszłych rodziców, to oni zdecydowali, że zostajemy w domu i czekamy na położną, a nie jedziemy do szpitala. Ja byłam wtedy tylko, można powiedzieć, „uspokajaczem”, próbowałam stworzyć atmosferę spokoju i odprężenia. Położna przyjechała na czas i wszystko odbyło się tak, jak zaplanowali rodzice. To zaproszenie na poród było jednym z piękniejszych doświadczeń w moim życiu.

A jak taki poród naturalny wygląda?


– Poród naturalny odbywa się bez ingerencji z zewnątrz. Kobieta poddaje się rytmowi akcji porodowej. Rodząca przechodzi przez kolejne fazy porodu, całkowicie poddaje się ruchowi natury, który w niej się odbywa.

Dziecko potrzebuje trochę czasu żeby wejść w kanał rodny. Nie trzeba tego przyspieszać. Natura nadaje rytm, a kobieta za nim podąża. Nie próbuje nic kontrolować, na niczym się nie koncentruje, nie usiłuje zastosować określonej metody oddychania. Poród naturalny jest często porównywany do współżycia seksualnego. Proszę sobie wyobrazić, że pytamy kogoś, na czym się podczas stosunku koncentruje, w jaki sposób kontroluje sytuację. To byłoby niedorzeczne. Tak samo jest z porodem. Rodząca zamyka oczy i jest jakby na innej planecie.

Porodu nie da się racjonalnie kontrolować. Cała sztuka polega bowiem na tym, żeby wejść w archaiczne odruchy. Potrzebujemy wtedy prostych rzeczy, takich jak bezpieczeństwo, ciepło, przygaszone światło. Kobieta rodząca wyłącza całą racjonalność i idzie za głosem natury.

Jeśli ktoś w tym czasie ma się na czymś koncentrować, to jest to albo doula, albo położna, albo partner kobiety. Oni starają się dopilnować, żeby nikt jej nie przeszkodził, nie zaburzył rytmu porodowego. Nawet banalne pytanie „jak często ma pani skurcze?”, może bowiem zaburzyć akcję porodową.

Porody naturalne nie są jednak zbyt popularne…

– Tak. Porody naturalne są w naszej kulturze niszowe. Cechą naszej cywilizacji jest to, że zawsze chcemy się jak najbardziej zabezpieczać i oddać wszystko w ręce specjalistów, którzy według nas wszystko wiedzą najlepiej. Natomiast według mnie najlepszą specjalistką od porodu jest sama rodząca. Ale to jest już myślenie niszowe, mało popularne.

A jeśli podczas takiego porodu pojawią się komplikacje…

– Osobiście wychowałam się z obrazem porodu jako czegoś bardzo skomplikowanego i przerażającego. To był obraz przekazany mi przez moją mamę i inne kobiety, z którymi miałam wcześniej kontakt. Dopóki we Francji nie spotkałam kobiety, która urodziła w sposób naturalny, w obecności położnej, nie miałam takich świadectw. Nie wiedziałam, że poród może przebiegać bez ingerencji medycyny, w sposób zupełnie naturalny.

Większość z nas jest obciążona właśnie takim bagażem. Często poród jawi się jako coś traumatycznego, niebezpiecznego. Skąd to się bierze? Wydaje mi się, że podchodzimy do porodu wbrew naturze, wszystko chcemy kontrolować, przyspieszać. Tymczasem często jest tak, że powikłania są następstwem właśnie tej nerwowej atmosfery. Komplikacje powstają, gdy naturalny rytm porodu zostaje zaburzony, na przykład przez mocne światło, wejście nowej osoby, zamieszanie wokół rodzącej. Kobieta nie może czuć się komfortowo, bo cały czas ktoś ją obserwuje. Podnosi się poziom adrenaliny, która wstrzymuje akcję porodową.

Taka sama sytuacja występuje u zwierząt. Kiedy samica rodzi, a na horyzoncie pojawia się inne zwierzę, wstrzymuje ona akcję porodowa i zaczyna uciekać. Tak samo kobieta. Kiedy nie ma poczucia bezpieczeństwa, ciągle słyszy dźwięk narzędzi, to normalne jest, że zaczyna się bać. Gdy wszyscy biegają i są zdenerwowani, to udziela się to też kobiecie, przez co cały proces może się  wstrzymać.

Często komplikacje podczas porodu biorą się więc stąd, że kobieta nie ma poczucia bezpieczeństwa, poczucia intymności. Poród nie przebiega naturalnie, w sposób niezakłócony. Pojawiają się komplikacje, a za nimi idzie potrzeba interwencji.

W jaki sposób kobieta może sobie radzić z bólem porodowym?
   
– Największa trudność z bólem to lęk przed nim. Kobieta z góry zakłada, że będzie to coś nie do wytrzymania. Takie doświadczenia miała jej mama, babcie, ciocie. Tymczasem  pierwszą ważną sprawą jest zrozumieć, czemu ten ból ma służyć.

Miałam kiedyś problemy z kręgosłupem i lekarz zalecił mi abym, zamiast zażywać środki przeciwbólowe, wsłuchała się raczej w te bolesne „odgłosy” mojego ciała, by lepiej rozumieć, jakie pozycje mogę przybierać, jakie są dobre dla mojego kręgosłupa. Po zażyciu środków przeciwbólowych ból przestanie mnie ostrzegać. Podobnie jest z bólem porodowym. Gdy kobieta odczuwa ból, spontanicznie szuka pozycji, która przyniesie jej ulgę. Najważniejsze jest, by dać jej wtedy swobodę ruchu i wszelkich innych reakcji. Jeśli ma ochotę krzyczeć, niech krzyczy, jeśli chce pomrukiwać, ma do tego prawo. Trzeba jej to umożliwić, kobieta musi czuć się swobodnie.

Czasem rodzącym pomaga też masowanie lędźwi, albo ciepłe okłady. Wszystko jest sprawą indywidualną. Sposobów jest dużo, ale najważniejsze to dać kobiecie swobodę i niczego nie narzucać.

Michel Odent, francuski położnik, od lat zajmujący się porodami naturalnymi twierdzi, że przyszłe matki mają potrzebę czytania na temat porodu i uczenia się, ale dobry poród to taki, podczas którego kobieta zapomina wszystko to, czego się wcześniej nauczyła. Nie myśli, co było na danej stronie poradnika, ale poddaje się całemu mechanizmowi porodu i naturalnie przechodzi do jego kolejnych faz.

Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek




Komentarze Komentarze

Artykuł nie był jeszcze komentowany.

Napisz komentarz Napisz komentarz

Imię lub pseudonim
Proszę podać swoje imię lub pseudonim.
E-mail
Komentarz
Proszę napisać treść komentarza.
captcha
Przepisz kod z obrazka