Karmienia najczęściej trzeba się nauczyć

O karmieniu naturalnym rozmawiamy z Iwoną Koprowską, mamą dwóch wykarmionych piersią córek, prowadzącą na terenie Krakowa i okolic Poradnię Karmienia Naturalnego Ecolife, gdzie wsparcie znajdują wszyscy karmiący naturalnie rodzice. Niedługo ukaże się także jej książka „Naturalnie karmię”.
Mówisz, że karmienia matki uczą się po porodzie. Czy nie jest to odruch naturalny, instynktowny?
– Kobieta ma do karmienia piersi, które w odpowiednim momencie zaczynają produkować pokarm, dziecko ma odruch szukania i ssania, ale karmienia oboje uczą się dopiero po porodzie. Porodem, jeśli na to pozwolimy, może pokierować instynkt, z karmieniem jest trochę inaczej. Nie mamy instynktu przystawiania dziecka do piersi. Kiedyś w rodzinach wielopokoleniowych bardzo często obserwowało się karmiące matki. Swoje dzieci karmiło się, naśladując wyuczone i sprawdzone przez pokolenia zachowania. Teraz natomiast mało się wynosi z domu o karmieniu i jeśli kobieta sama się tym nie zainteresuje, czasami nie wie, jak ma postępować. Kiedyś karmienie piersią było jedynym sposobem karmienia niemowląt. Dziś mamy wybór i dobrze jest, kiedy decyzję o sposobie karmienia dziecka kobieta podejmie jeszcze przed zajściem w ciążę. Czas oczekiwania na narodziny dziecka powinien być przygotowaniem się do karmienia.
Powtarzasz karmiącym mamom, że „pokarm kobiety mają w głowie, a nie w piersiach”. Co to znaczy?
– Po prostu, jeśli mamy pozytywne podejście do karmienia, jesteśmy pewne wyboru i swoich decyzji, to zwykle odnosimy sukces. Jeżeli w sytuacji trudnej nikt nie podważy pozycji kobiety jako matki, nie będzie jej mówił, że ma mało pokarmu, albo że wcale go nie ma, będzie się ona starała zrobić wszystko, by prawidłowo nakarmić dziecko w sposób naturalny, aż w końcu się jej uda. Lepiej, gdy widzimy, że kobieta działa, po prostu zostawić ją samą, niż powiedzieć coś, co ją będzie niepokoić lub pozwoli pomyśleć, że krzywdzi dziecko. Wszystko zaczyna się więc w głowie.
Kiedy pojawia się pierwszy pokarm?
– Pokarm pojawia się już w trzecim trymestrze ciąży. Niektóre kobiety widzą go tylko na bieliźnie, inne mogą odcisnąć kropelki. Jest to siara, czyli pierwszy pokarm dla dziecka. Jest ona gęsta, ale ma mnóstwo substancji uodparniających, jest jakby szczepionką na wejście dziecka w środowisko zainfekowane, gdzie nie jest już chronione przed bakteriami.
Siara zostaje najczęściej podana dziecku do dwóch godzin po poradzie. Potem, jeśli dziecko przystawiane jest regularnie i w prawidłowy sposób, to na ogół około trzeciej doby rusza produkcja pokarmu przejściowego.
Czy pokarm cały czas jest taki sam?
– Pokarm zmienia się w zależności od potrzeb dziecka. Po pierwsze zmienia się wraz z wiekiem dziecka, po drugie zależnie od pory roku – zimą jest bardziej tłusty, a przy upałach bardziej rozwodniony. Pokarm zmienia się także w zależności od pory dnia, inny jest w dzień, inny w nocy. I wreszcie – zmiana następuje też w trakcie samego karmienia. Po tym wodnistym, który jest właściwie wodą z laktozą, w trakcie ssania zaczyna napływać coraz więcej składników odżywczych. Ostatnia faza zawiera dużo tłuszczów i ma nasycić dziecko.
Niektóre kobiety skarżą się, ze mają za dużo pokarmu i muszą go same odciągać. Inne zaś twierdzą, że jest go za mało, więc dokarmiają dziecko pokarmem sztucznym. Jak wyjaśnić tę sytuację?
– Wszystko zależy od postępowania. Jeśli kobieta postępuje prawidłowo, to ma pokarmu w sam raz. Prawidłowe przystawienie dziecka stymuluje piersi do wydzielania pokarmu.
Jeśli kobieta mówi, że ma za dużo pokarmu, to może być akurat w okresie nawału, kiedy pokarm napływa dużą falą. Wtedy matka czuje, że piersi są napięte, nieraz nawet bolesne. W takim okresie rzeczywiście tego pokarmu może być dużo. Tylko teraz pozostaje pytanie, co kobieta z tym zrobi? Jeśli odciągnie pokarm, przekaże swojemu organizmowi informacje, że pokarmu trzeba wyprodukować więcej niż potrzebuje dziecko i następnym razem napłynie go więcej.
Gdy dziecko nie najada się, to przyczyną najczęściej jest nieprawidłowe przystawienie. Opróżnia pierś tylko do pewnego momentu i nie może się najeść. Pokarm zostaje i tym razem spowolnia laktację. Organizm dostał bowiem sygnał, że wyprodukował go za dużo.
Wspomniałaś, że dziecko musi być prawidłowo przystawione. Jak to rozpoznać?
– Dziecko jest prawidłowo przystawione do piersi, jeśli leży blisko matki – „brzuszek do brzuszka”. Ciało dziecka jest wyprostowane, rozluźnione. Jego buzia jest bardzo szeroko otwarta. Górna warga nie jest podwinięta, a dolna wręcz jest wywinięta. Nosek i bródka dotykają do piersi. Brodawka niemal ginie w buzi dziecka. Nie słychać mlaskania, a karmienie nie jest bolesne. Co prawda sam początek ssania może być nieprzyjemny lub nawet bolesny przez kilka tygodni, ale w momencie kiedy pokarm zaczyna wypływać, dyskomfort powinien ustąpić. Jeśli tak się nie dzieje, należy odessać dziecko i przystawić jeszcze raz lub, jeśli to nie pomaga, należy zwrócić się po pomoc do specjalisty.
Skąd wiadomo, do której piersi przystawić dziecko?
– W moim przypadku przy pierwszym dziecku wystarczyło spojrzeć lub dotknąć piersi i od razu było widać lub czuć, że jedna jest bardziej nabrzmiała i pełna pokarmu. Przy drugim dziecku piersi zachowywały się już jednak inaczej, musiałam polegać na swojej pamięci, aby obie piersi produkowały pokarm w podobnej ilości.
Dziecko karmione piersią będzie jadło to, co jadła mama. Czy powinna więc stosować specjalną dietę?
– Nie ma czegoś takiego jak dieta dla kobiet w ciąży i matek karmiących. Kobieta powinna się po prostu zdrowo się odżywiać. Jeśli tak nie było, powinna zmienić to dla swojego zdrowia. Co innego jeśli dziecko wykazuje objawy alergii lub nietolerancji. Wtedy ustala się już dietę eliminacyjną. Jeśli natomiast mama i dziecko są zdrowe, to mogą jeść praktycznie wszystko. Nie powinno się jednak sięgać po pizzę, hot-dogi, zapiekanki, po potrawy smażone itp. Tak samo jest z alkoholem i kawą. Gdy jednak kobieta przed urodzeniem dziecka piła dużo kawy i teraz śni się jej ona po nocach, to też nie jest dobre. Może więc wystarczy jej jak będzie ją pić w małych ilościach, gdy dziecko właśnie zasnęło. Czasem wystarczy kawa zbożowa, czasem po prostu słabsza kawa.
Jeżeli zaś chodzi o produkty wzdymające, to zasada jest taka, że powinno się je przyprawiać kminkiem, cząbrem i wypijać tego dnia również herbatkę wiatropędną. To, że dziecko ma wiatry po zjedzeniu przez mamę talerza fasolówki czy kapuśniaku, to jest prawidłowa reakcja. Natomiast jeśli ma bolesne wzdęcia, jest to już nieprawidłowość.
Jak długo dziecko powinno być karmione piersią?
– WHO nie ogranicza górnego pułapu – mówi się, że mamy powinny być zachęcane do karmienia piersią przez dwa lata, a nawet dłużej. WHO określa wyłączne karmienie naturalne do sześciu miesięcy. U dzieci z objawami alergii lub nietolerancji są wskazania, by ten okres wydłużyć o miesiąc lub dwa. Należy wtedy zwrócić uwagę, czy dziecku taka ilość pokarmu wystarcza. Jeśli się okaże, że dostarczamy mu za mało kalorii, konieczne jest wprowadzenie pierwszego posiłku niemlecznego. Karmienie piersią kontynuujemy do dwóch lat, a nawet dłużej. Jest ono wskazane chociażby dlatego, że właśnie do drugiego roku życia następuje najintensywniejszy rozwój mózgu, a jak dotąd nie znaleziono jeszcze takiej mieszanki, ani takich produktów, które dostarczałyby dziecku w tym okresie odpowiedniej ilości substancji odżywczych i witamin, tak jak mleko matki. Mamie i dziecku pozostawia się decyzję, kiedy zakończyć karmienie.
Odstawienie dziecka od karmienia piersią to już jednak sprawa indywidualna. Prawie każda mama i dziecko znajdują swój sposób. Najbardziej wzruszyła mnie historia kobiety, która w czasie, gdy karmiła, zaszła w drugą ciążę. Zaczęły ją bardzo boleć brodawki i nie wiedziała, co zrobić. Poradziłam jej, żeby z dzieckiem porozmawiała na ten temat i wyjaśniła, że ją to boli. Po paru dniach odezwała się i powiedziała, że pomogło. Wytłumaczyła córeczce, że karmienie sprawia jej ból i żeby może znalazły inny sposób na zasypianie. Wtedy dziewczynka chwilę pomyślała i wskazała ręką na album. Chciała pooglądać zdjęcia. Po obejrzeniu ich, zasnęła. W ten właśnie sposób karmienie się skończyło. Dlatego też zawsze radzę, że najlepiej jest z dzieckiem szczerze porozmawiać. Informować go, że kiedyś będzie zasypiać już samo, a pierś jest dla dzieci, które jeszcze same nie umieją tego robić.
Jakie zatem korzyści wynikają z karmienia naturalnego?
– Po pierwsze karmienie piersią wpływa na prawidłowy rozwój dziecka: fizyczny ze względu na odpowiednią ilość witamin i substancji odżywczych, ale i intelektualny oraz emocjonalny. Do tego dochodzą inne korzyści, np. skład pokarmu jest dostosowany do możliwości przewodu pokarmowego dziecka, zawarte w nim substancje łatwo się wchłaniają, więc nie musimy się martwić, że dziecko będzie miało problem z trawieniem. Ponadto pokarm zawsze jest dostosowany do potrzeb dziecka i zmienia się w różnych sytuacjach. Wspomaga również układ odpornościowy, ponieważ mleko matki dostarcza organizmowi dziecka potrzebnych przeciwciał. Gdy kobieta jest przeziębiona, nie powinna zatem odstawiać dziecka od piersi. Jeśli miało się ono zarazić, to mogło zarazić się chorobą już wtedy, gdy matka jeszcze nie widziała żadnych objawów lub może do tego dojść przy przytulaniu, przewijaniu. Odstawienie malucha od piersi sprawi, że nie otrzyma on odpowiedniej dawki przeciwciał i jego nierozwinięty układ odpornościowy zostanie bez pomocy. Z kolei gdy dziecko jest chore, to karmienie naturalne sprawia, że tę chorobę przechodzi łagodniej.
Karmienie naturalne zaspokaja też u dziecka potrzebę ssania. Smoczek powinien być podawany tylko wtedy, gdy karmimy butelką. Butelkę ssie się stosunkowo krótko, a potrzeba ssania u niemowlęcia jest duża. Dziecko może nauczyć się na smoczku gryźć, a jeśli przystawimy go do piersi, to może być to bolesne.
Powiedziałaś o korzyściach dla dziecka. A czy oprócz tego, że maluch czuje i rozwija się prawidłowo, matka może dostrzec też inne zalety?
– Oczywiście. Dzięki karmieniu mama szybciej wraca po porodzie do formy, zmniejsza się zagrożenie anemią. Ponadto daje jej to możliwość pozytywnie przeżywać macierzyństwo, mieć poczucie, że daje dziecku to, co najlepsze. Karmienie ma też dobroczynny skutek w latach późniejszych – zmniejsza się bowiem ryzyko zachorowań na raka sutka, jajników, czy osteoporozę. Wpływa również na utratę zbędnych kilogramów po porodzie. Wiadomo, kobieta w czasie ciąży przybywa na wadze – waży dziecko, wody płodowe, łożysko, powiększająca się macica i także tkanka tłuszczowa, odkładana w organizmie właśnie na czas karmienia. Nie wystarczy jednak karmić trzy miesiące, by pozbyć się tej tkanki tłuszczowej. Jest ona wykorzystywana dopiero później. Jeśli zatem zbyt wcześnie matka skończy karmienie, to tkanka tłuszczowa zostaje.
Czy można mówić o jakichś wadach karmienia piersią?
– Może raczej o niedogodnościach, ale wszystko zależy od punktu widzenia. To co dla jednych jest niedogodnością, dla innych może być dobrodziejstwem. Niektóre kobiety uważają, że jak będą karmić piersią, to się już od dziecka nie uwolnią i nie będą mogły wyjść z domu. Tymczasem dla mnie była to właśnie zaleta, ponieważ wszędzie mogłam je zabrać, nie martwiąc się, że jak wyjście mi się przedłuży, to będę z płaczącym dzieckiem do momentu powrotu i przygotowania jedzenia. Ja mogłam wyjść na cały dzień, nie troszcząc się o odpowiedni zapas jedzenia dla dziecka.
Rozmawiała
Anna Maria Piątkowska
Poradnia Karmienia Naturalnego Ecolife
Iwona Koprowska
tel. 510 090 696
www.ecolife-newlifestyle.com
– Kobieta ma do karmienia piersi, które w odpowiednim momencie zaczynają produkować pokarm, dziecko ma odruch szukania i ssania, ale karmienia oboje uczą się dopiero po porodzie. Porodem, jeśli na to pozwolimy, może pokierować instynkt, z karmieniem jest trochę inaczej. Nie mamy instynktu przystawiania dziecka do piersi. Kiedyś w rodzinach wielopokoleniowych bardzo często obserwowało się karmiące matki. Swoje dzieci karmiło się, naśladując wyuczone i sprawdzone przez pokolenia zachowania. Teraz natomiast mało się wynosi z domu o karmieniu i jeśli kobieta sama się tym nie zainteresuje, czasami nie wie, jak ma postępować. Kiedyś karmienie piersią było jedynym sposobem karmienia niemowląt. Dziś mamy wybór i dobrze jest, kiedy decyzję o sposobie karmienia dziecka kobieta podejmie jeszcze przed zajściem w ciążę. Czas oczekiwania na narodziny dziecka powinien być przygotowaniem się do karmienia.
Powtarzasz karmiącym mamom, że „pokarm kobiety mają w głowie, a nie w piersiach”. Co to znaczy?
– Po prostu, jeśli mamy pozytywne podejście do karmienia, jesteśmy pewne wyboru i swoich decyzji, to zwykle odnosimy sukces. Jeżeli w sytuacji trudnej nikt nie podważy pozycji kobiety jako matki, nie będzie jej mówił, że ma mało pokarmu, albo że wcale go nie ma, będzie się ona starała zrobić wszystko, by prawidłowo nakarmić dziecko w sposób naturalny, aż w końcu się jej uda. Lepiej, gdy widzimy, że kobieta działa, po prostu zostawić ją samą, niż powiedzieć coś, co ją będzie niepokoić lub pozwoli pomyśleć, że krzywdzi dziecko. Wszystko zaczyna się więc w głowie.
Kiedy pojawia się pierwszy pokarm?
– Pokarm pojawia się już w trzecim trymestrze ciąży. Niektóre kobiety widzą go tylko na bieliźnie, inne mogą odcisnąć kropelki. Jest to siara, czyli pierwszy pokarm dla dziecka. Jest ona gęsta, ale ma mnóstwo substancji uodparniających, jest jakby szczepionką na wejście dziecka w środowisko zainfekowane, gdzie nie jest już chronione przed bakteriami.
Siara zostaje najczęściej podana dziecku do dwóch godzin po poradzie. Potem, jeśli dziecko przystawiane jest regularnie i w prawidłowy sposób, to na ogół około trzeciej doby rusza produkcja pokarmu przejściowego.
Czy pokarm cały czas jest taki sam?
– Pokarm zmienia się w zależności od potrzeb dziecka. Po pierwsze zmienia się wraz z wiekiem dziecka, po drugie zależnie od pory roku – zimą jest bardziej tłusty, a przy upałach bardziej rozwodniony. Pokarm zmienia się także w zależności od pory dnia, inny jest w dzień, inny w nocy. I wreszcie – zmiana następuje też w trakcie samego karmienia. Po tym wodnistym, który jest właściwie wodą z laktozą, w trakcie ssania zaczyna napływać coraz więcej składników odżywczych. Ostatnia faza zawiera dużo tłuszczów i ma nasycić dziecko.
Niektóre kobiety skarżą się, ze mają za dużo pokarmu i muszą go same odciągać. Inne zaś twierdzą, że jest go za mało, więc dokarmiają dziecko pokarmem sztucznym. Jak wyjaśnić tę sytuację?
– Wszystko zależy od postępowania. Jeśli kobieta postępuje prawidłowo, to ma pokarmu w sam raz. Prawidłowe przystawienie dziecka stymuluje piersi do wydzielania pokarmu.
Jeśli kobieta mówi, że ma za dużo pokarmu, to może być akurat w okresie nawału, kiedy pokarm napływa dużą falą. Wtedy matka czuje, że piersi są napięte, nieraz nawet bolesne. W takim okresie rzeczywiście tego pokarmu może być dużo. Tylko teraz pozostaje pytanie, co kobieta z tym zrobi? Jeśli odciągnie pokarm, przekaże swojemu organizmowi informacje, że pokarmu trzeba wyprodukować więcej niż potrzebuje dziecko i następnym razem napłynie go więcej.
Gdy dziecko nie najada się, to przyczyną najczęściej jest nieprawidłowe przystawienie. Opróżnia pierś tylko do pewnego momentu i nie może się najeść. Pokarm zostaje i tym razem spowolnia laktację. Organizm dostał bowiem sygnał, że wyprodukował go za dużo.
Wspomniałaś, że dziecko musi być prawidłowo przystawione. Jak to rozpoznać?
– Dziecko jest prawidłowo przystawione do piersi, jeśli leży blisko matki – „brzuszek do brzuszka”. Ciało dziecka jest wyprostowane, rozluźnione. Jego buzia jest bardzo szeroko otwarta. Górna warga nie jest podwinięta, a dolna wręcz jest wywinięta. Nosek i bródka dotykają do piersi. Brodawka niemal ginie w buzi dziecka. Nie słychać mlaskania, a karmienie nie jest bolesne. Co prawda sam początek ssania może być nieprzyjemny lub nawet bolesny przez kilka tygodni, ale w momencie kiedy pokarm zaczyna wypływać, dyskomfort powinien ustąpić. Jeśli tak się nie dzieje, należy odessać dziecko i przystawić jeszcze raz lub, jeśli to nie pomaga, należy zwrócić się po pomoc do specjalisty.
Skąd wiadomo, do której piersi przystawić dziecko?
– W moim przypadku przy pierwszym dziecku wystarczyło spojrzeć lub dotknąć piersi i od razu było widać lub czuć, że jedna jest bardziej nabrzmiała i pełna pokarmu. Przy drugim dziecku piersi zachowywały się już jednak inaczej, musiałam polegać na swojej pamięci, aby obie piersi produkowały pokarm w podobnej ilości.
Dziecko karmione piersią będzie jadło to, co jadła mama. Czy powinna więc stosować specjalną dietę?
– Nie ma czegoś takiego jak dieta dla kobiet w ciąży i matek karmiących. Kobieta powinna się po prostu zdrowo się odżywiać. Jeśli tak nie było, powinna zmienić to dla swojego zdrowia. Co innego jeśli dziecko wykazuje objawy alergii lub nietolerancji. Wtedy ustala się już dietę eliminacyjną. Jeśli natomiast mama i dziecko są zdrowe, to mogą jeść praktycznie wszystko. Nie powinno się jednak sięgać po pizzę, hot-dogi, zapiekanki, po potrawy smażone itp. Tak samo jest z alkoholem i kawą. Gdy jednak kobieta przed urodzeniem dziecka piła dużo kawy i teraz śni się jej ona po nocach, to też nie jest dobre. Może więc wystarczy jej jak będzie ją pić w małych ilościach, gdy dziecko właśnie zasnęło. Czasem wystarczy kawa zbożowa, czasem po prostu słabsza kawa.
Jeżeli zaś chodzi o produkty wzdymające, to zasada jest taka, że powinno się je przyprawiać kminkiem, cząbrem i wypijać tego dnia również herbatkę wiatropędną. To, że dziecko ma wiatry po zjedzeniu przez mamę talerza fasolówki czy kapuśniaku, to jest prawidłowa reakcja. Natomiast jeśli ma bolesne wzdęcia, jest to już nieprawidłowość.
Jak długo dziecko powinno być karmione piersią?
– WHO nie ogranicza górnego pułapu – mówi się, że mamy powinny być zachęcane do karmienia piersią przez dwa lata, a nawet dłużej. WHO określa wyłączne karmienie naturalne do sześciu miesięcy. U dzieci z objawami alergii lub nietolerancji są wskazania, by ten okres wydłużyć o miesiąc lub dwa. Należy wtedy zwrócić uwagę, czy dziecku taka ilość pokarmu wystarcza. Jeśli się okaże, że dostarczamy mu za mało kalorii, konieczne jest wprowadzenie pierwszego posiłku niemlecznego. Karmienie piersią kontynuujemy do dwóch lat, a nawet dłużej. Jest ono wskazane chociażby dlatego, że właśnie do drugiego roku życia następuje najintensywniejszy rozwój mózgu, a jak dotąd nie znaleziono jeszcze takiej mieszanki, ani takich produktów, które dostarczałyby dziecku w tym okresie odpowiedniej ilości substancji odżywczych i witamin, tak jak mleko matki. Mamie i dziecku pozostawia się decyzję, kiedy zakończyć karmienie.
Odstawienie dziecka od karmienia piersią to już jednak sprawa indywidualna. Prawie każda mama i dziecko znajdują swój sposób. Najbardziej wzruszyła mnie historia kobiety, która w czasie, gdy karmiła, zaszła w drugą ciążę. Zaczęły ją bardzo boleć brodawki i nie wiedziała, co zrobić. Poradziłam jej, żeby z dzieckiem porozmawiała na ten temat i wyjaśniła, że ją to boli. Po paru dniach odezwała się i powiedziała, że pomogło. Wytłumaczyła córeczce, że karmienie sprawia jej ból i żeby może znalazły inny sposób na zasypianie. Wtedy dziewczynka chwilę pomyślała i wskazała ręką na album. Chciała pooglądać zdjęcia. Po obejrzeniu ich, zasnęła. W ten właśnie sposób karmienie się skończyło. Dlatego też zawsze radzę, że najlepiej jest z dzieckiem szczerze porozmawiać. Informować go, że kiedyś będzie zasypiać już samo, a pierś jest dla dzieci, które jeszcze same nie umieją tego robić.
Jakie zatem korzyści wynikają z karmienia naturalnego?
– Po pierwsze karmienie piersią wpływa na prawidłowy rozwój dziecka: fizyczny ze względu na odpowiednią ilość witamin i substancji odżywczych, ale i intelektualny oraz emocjonalny. Do tego dochodzą inne korzyści, np. skład pokarmu jest dostosowany do możliwości przewodu pokarmowego dziecka, zawarte w nim substancje łatwo się wchłaniają, więc nie musimy się martwić, że dziecko będzie miało problem z trawieniem. Ponadto pokarm zawsze jest dostosowany do potrzeb dziecka i zmienia się w różnych sytuacjach. Wspomaga również układ odpornościowy, ponieważ mleko matki dostarcza organizmowi dziecka potrzebnych przeciwciał. Gdy kobieta jest przeziębiona, nie powinna zatem odstawiać dziecka od piersi. Jeśli miało się ono zarazić, to mogło zarazić się chorobą już wtedy, gdy matka jeszcze nie widziała żadnych objawów lub może do tego dojść przy przytulaniu, przewijaniu. Odstawienie malucha od piersi sprawi, że nie otrzyma on odpowiedniej dawki przeciwciał i jego nierozwinięty układ odpornościowy zostanie bez pomocy. Z kolei gdy dziecko jest chore, to karmienie naturalne sprawia, że tę chorobę przechodzi łagodniej.
Karmienie naturalne zaspokaja też u dziecka potrzebę ssania. Smoczek powinien być podawany tylko wtedy, gdy karmimy butelką. Butelkę ssie się stosunkowo krótko, a potrzeba ssania u niemowlęcia jest duża. Dziecko może nauczyć się na smoczku gryźć, a jeśli przystawimy go do piersi, to może być to bolesne.
Powiedziałaś o korzyściach dla dziecka. A czy oprócz tego, że maluch czuje i rozwija się prawidłowo, matka może dostrzec też inne zalety?
– Oczywiście. Dzięki karmieniu mama szybciej wraca po porodzie do formy, zmniejsza się zagrożenie anemią. Ponadto daje jej to możliwość pozytywnie przeżywać macierzyństwo, mieć poczucie, że daje dziecku to, co najlepsze. Karmienie ma też dobroczynny skutek w latach późniejszych – zmniejsza się bowiem ryzyko zachorowań na raka sutka, jajników, czy osteoporozę. Wpływa również na utratę zbędnych kilogramów po porodzie. Wiadomo, kobieta w czasie ciąży przybywa na wadze – waży dziecko, wody płodowe, łożysko, powiększająca się macica i także tkanka tłuszczowa, odkładana w organizmie właśnie na czas karmienia. Nie wystarczy jednak karmić trzy miesiące, by pozbyć się tej tkanki tłuszczowej. Jest ona wykorzystywana dopiero później. Jeśli zatem zbyt wcześnie matka skończy karmienie, to tkanka tłuszczowa zostaje.
Czy można mówić o jakichś wadach karmienia piersią?
– Może raczej o niedogodnościach, ale wszystko zależy od punktu widzenia. To co dla jednych jest niedogodnością, dla innych może być dobrodziejstwem. Niektóre kobiety uważają, że jak będą karmić piersią, to się już od dziecka nie uwolnią i nie będą mogły wyjść z domu. Tymczasem dla mnie była to właśnie zaleta, ponieważ wszędzie mogłam je zabrać, nie martwiąc się, że jak wyjście mi się przedłuży, to będę z płaczącym dzieckiem do momentu powrotu i przygotowania jedzenia. Ja mogłam wyjść na cały dzień, nie troszcząc się o odpowiedni zapas jedzenia dla dziecka.
Rozmawiała
Anna Maria Piątkowska
Poradnia Karmienia Naturalnego Ecolife
Iwona Koprowska
tel. 510 090 696
www.ecolife-newlifestyle.com



(5)

Napisz komentarz