Jak będziemy leczeni w 2011 roku?

W Szpitalu im. Jana Pawła II w Krakowie dyskutowano na temat ochrony zdrowia i problemów z nią związanych. Poruszono głównie kwestie finansowania poszczególnych placówek medycznych.
Dyskusja miała się odbyć z udziałem lekarzy, władz lokalnych i przedstawicieli świata medycyny, a także pacjentów. Niestety z grona pacjentów pojawiły się tylko dwie osoby. Czy Małopolanie nie są zainteresowani tym, jak funkcjonuje służba zdrowia w ich regionie i jakie są prognozy na leczenie w przyszłym roku? Czy uważają, że ta kwestia ich nie dotyczy?
Dzień otwarty w Szpitalu im. Jana Pawła II
W poniedziałek 15 listopada w Szpitalu im. Jana Pawła II odbył się dzień otwarty pod hasłem „Szpital im. Jana Pawła w Krakowie II dla Małopolan”. Pacjenci mogli skorzystać z bezpłatnych badań: poziomu cukru, cholesterolu, spirometrii, pulsoksymetrii, EKG, a także z porad lekarskich, głównie w zakresie chorób wątroby i chorób płuc. Z badań tych skorzystało sto osób. Warto też podkreślić, że Szpital cały czas wykonuje bezpłatne badania w kierunku wykrywania raka płuca. Z badań tych mogą skorzystać mężczyźni w wieku od 50 do 74 lat, którzy palą lub palili papierosy.
Główną częścią dnia otwartego miały być jednak wykłady lekarzy – specjalistów na temat prewencji i leczenia chorób. W ciągu dwóch godzin chciano poruszyć sześć różnych tematów. Prof. dr hab. med. Piotr Podolec miał mówić o nowych czynnikach ryzyka chorób układu krążenia i o roli Polskiego Forum Profilaktyki. Dr hab. med. Jadwiga Nessler miała mieć wykład na temat klasycznych czynników ryzyka miażdżycy i ich roli w schorzeniach układu sercowo – naczyniowego. Prof. dr hab. med. Jerzy Sadowski zamierzał rozważać, czy kardiochirurgia XXI wieku to nauka, technika czy sztuka? Z kolei dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, dr hab. n. med. Jarosław Kużdżał i lek. med. Grzegorz Czyżewicz chcieli podjąć temat: „Nowoczesna diagnostyka raka płuca – spojrzenie pulmonologa, chirurga i onkologa”. Dr n. med. Ryszard Konior miał natomiast mówić o profilaktyce neuroinfekcji, a lek. med. Barbara Baka-Ćwierz o tym, jak zapobiegać zapaleniu wątroby. Niestety z powodu braku zainteresowania ze strony pacjentów edukacją prozdrowotną, wykłady się nie odbyły. Na sali pojawiła się tylko jedna pani. Dla wszystkich przygotowanych do wykładów lekarzy było to naprawdę niepokojące.
Następnie rozpoczęła się dyskusja otwarta pod tytułem: „Jak pacjent ma być leczony w 2011 roku?”. Niestety, zainteresowanie nią też było minimalne. Mimo oczekiwań organizatorów, pojawiło się na niej tylko dwóch pacjentów. Czy krakowskie społeczeństwo nie wierzy, że może się czegoś nauczyć? Czy uważa, że obecna sytuacja służby zdrowia i przewidywania na przyszłość, a nawet prewencja chorób to problem, który bezpośrednio pacjentów nie dotyczy? - Zorganizowaliśmy dzień otwarty – mówi dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, Dyrektor Szpitala. – Nasi naukowcy przygotowali się do rozmowy z chorymi, tymczasem przyszło tylko dwie osoby. Wszyscy poszli na badanie cukru, ciśnienia, spirometrii, cholesterolu, a nikt nie chciał wziąć udziału w dyskusji. Dla mnie jest to poruszające. Gdy zapraszałam jednego z pacjentów, zapewniając go jednocześnie, że na pewno zdąży jeszcze wykonać badania, usłyszałam: „ja i tak nic z tego nie zrozumiem, więc po co mam tam iść”... Konferencja była przygotowana specjalnie dla pacjentów i myśleliśmy, że będą oni chcieli porozmawiać na temat prewencji chorób płuc, chorób wątroby, czy chorób dziecięcych, zwłaszcza że w jednej sali było zebranych tylu specjalistów z różnych dziedzin.
Jak pacjent ma być leczony w 2011 roku?
Dyskusja dotyczyła głównie braku środków na leczenie, ograniczonych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Dyrektor Szpitala im. Jana Pawła II wysunęła postulat, że skoro Narodowy Fundusz Zdrowia jest monopolistą, szpitale także się muszą działać wspólnie, nie mogą konkurować między sobą, ponieważ traci na tym pacjent. Skoro nasze władze nie reformują finansów publicznych wydawanych na służbę zdrowia, a NFZ decyduje komu i ile środków przekazać, szpitale same muszą znaleźć przysłowiowy „złoty środek” i, jak powiedziano podczas dyskusji, „uczciwie podzielić biedę”.
– Tymczasem politycy zarządzili, że w przyznawaniu środków na służbę zdrowia ma być algorytm, w świetle którego województwo małopolskie jest na piątym miejscu od końca i urodzić się Małopolaninem, to już jest, można powiedzieć, krzywdzące, ponieważ w naszym województwie nie ma na przykład pieniędzy na diagnostykę guza płuca, którą we wszystkich innych lepiej opłacanych miejscach w Polsce można zrobić. Podczas gdy szpitale w województwach: świętokrzyskim, podkarpackim, nie mówiąc już o mazowieckim leczą chorych z nowotworem płuc, małopolskie szpitale przyjmują pacjentów i zastanawiają się, czy NFZ zwróci im pieniądze za nadwykonania – mówi dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, Dyrektor Szpitala. Takiej sytuacji nie powinno być! Czy Małopolanie są gorszymi obywatelami? Dlaczego nie są traktowani na równi z innymi mieszkańcami kraju?
– Dlaczego mówi się obywatelom „,macie wszystko”, a to jest nieprawda? – pyta Dyrektor Szpitala im. Jana Pawła II. – Dlaczego nie powie się prawdy, że mamy niski dochód na jednego mieszkańca i że jesteśmy na trzecim miejscu od końca, jeśli chodzi o finansowanie służby zdrowia. Za nami jest tylko Rumunia i Bułgaria. Nazwijmy rzeczy po imieniu. W dodatku, skoro mamy tak niskie środki na służbę zdrowia, to dlaczego jeszcze są one podzielone tak niesprawiedliwie pomiędzy województwa? Gdzie tu jest sprawiedliwość dla przeciętnego obywatela?
Jednym z zadań, jakie powinno pełnić państwo, jest ochrona zdrowia. A co za tym idzie, środki finansowe przyznawane poszczególnym szpitalom powinny wystarczać na diagnostykę i leczenie pacjentów. Ponieważ w województwie małopolskim fundusze te są zdecydowanie niewystarczające, szpitale się zadłużają, przyjmując pacjentów, mimo że kontrakty z NFZ zostały wyczerpane.
Podczas dyskusji ordynatorzy oddziałów zadali pytanie Wojciechowi Kozakowi, Członkowi Zarządu Województwa Małopolskiego, co mają robić, gdy przychodzi pacjent, a kontrakt z NFZ się wyczerpuje. Wojciech Kozak odpowiedział, że należy przyjmować tych, którzy nie mogą czekać. Tymczasem problem jest taki, że w przypadku takich badań jak na przykład rezonans magnetyczny, czy tomograf komputerowy, samych „pilnych” przypadków jest dużo i ci pacjenci też muszą czekać. Krócej niż inni, ale muszą. Sytuacja jest zatem absurdalna.
W ostatnim czasie powstaje mnóstwo szpitali prywatnych, jednak z uwagi na fakt, że poszczególne procedury są nierówno wyceniane przez NFZ, prywatnym spółkom nie opłaca się otwierać na przykład oddziałów pulmonologicznych, czy interny. Koncentrują się raczej na tych procedurach, które są lepiej wyceniane przez NFZ, jak kardiologia, kardiochirurgia, diabetologia. W rezultacie chorzy na raka płuc mogą być leczeni tylko w szpitalach publicznych, które na pulmonologię dostają za mało środków. To znaczy, że ci pacjenci są gorsi od innych?
Kwestia finansowania służby zdrowia wraca przed każdymi wyborami. – Ochrona zdrowia jest tylko argumentem przetargowym – mówi dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, Dyrektor Szpitala im. Jana Pawła II. – Po wyborach nikt się jednak nad szpitalami nie pochyla…
Można powiedzieć, że właściwie sytuacja jest odwrotna. Zamiast pomagać szpitalom, utrudnia im się wypełnianie ich misji, polegającej na leczeniu chorych. Powtarza się, że zdrowie jest najważniejsze, tymczasem nie widać tego w rozdzielaniu budżetu. Inne dziedziny stawiane są wyżej niż ochrona zdrowia.
Anna Piątkowska-Borek
Dzień otwarty w Szpitalu im. Jana Pawła II
W poniedziałek 15 listopada w Szpitalu im. Jana Pawła II odbył się dzień otwarty pod hasłem „Szpital im. Jana Pawła w Krakowie II dla Małopolan”. Pacjenci mogli skorzystać z bezpłatnych badań: poziomu cukru, cholesterolu, spirometrii, pulsoksymetrii, EKG, a także z porad lekarskich, głównie w zakresie chorób wątroby i chorób płuc. Z badań tych skorzystało sto osób. Warto też podkreślić, że Szpital cały czas wykonuje bezpłatne badania w kierunku wykrywania raka płuca. Z badań tych mogą skorzystać mężczyźni w wieku od 50 do 74 lat, którzy palą lub palili papierosy.
Główną częścią dnia otwartego miały być jednak wykłady lekarzy – specjalistów na temat prewencji i leczenia chorób. W ciągu dwóch godzin chciano poruszyć sześć różnych tematów. Prof. dr hab. med. Piotr Podolec miał mówić o nowych czynnikach ryzyka chorób układu krążenia i o roli Polskiego Forum Profilaktyki. Dr hab. med. Jadwiga Nessler miała mieć wykład na temat klasycznych czynników ryzyka miażdżycy i ich roli w schorzeniach układu sercowo – naczyniowego. Prof. dr hab. med. Jerzy Sadowski zamierzał rozważać, czy kardiochirurgia XXI wieku to nauka, technika czy sztuka? Z kolei dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, dr hab. n. med. Jarosław Kużdżał i lek. med. Grzegorz Czyżewicz chcieli podjąć temat: „Nowoczesna diagnostyka raka płuca – spojrzenie pulmonologa, chirurga i onkologa”. Dr n. med. Ryszard Konior miał natomiast mówić o profilaktyce neuroinfekcji, a lek. med. Barbara Baka-Ćwierz o tym, jak zapobiegać zapaleniu wątroby. Niestety z powodu braku zainteresowania ze strony pacjentów edukacją prozdrowotną, wykłady się nie odbyły. Na sali pojawiła się tylko jedna pani. Dla wszystkich przygotowanych do wykładów lekarzy było to naprawdę niepokojące.
Następnie rozpoczęła się dyskusja otwarta pod tytułem: „Jak pacjent ma być leczony w 2011 roku?”. Niestety, zainteresowanie nią też było minimalne. Mimo oczekiwań organizatorów, pojawiło się na niej tylko dwóch pacjentów. Czy krakowskie społeczeństwo nie wierzy, że może się czegoś nauczyć? Czy uważa, że obecna sytuacja służby zdrowia i przewidywania na przyszłość, a nawet prewencja chorób to problem, który bezpośrednio pacjentów nie dotyczy? - Zorganizowaliśmy dzień otwarty – mówi dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, Dyrektor Szpitala. – Nasi naukowcy przygotowali się do rozmowy z chorymi, tymczasem przyszło tylko dwie osoby. Wszyscy poszli na badanie cukru, ciśnienia, spirometrii, cholesterolu, a nikt nie chciał wziąć udziału w dyskusji. Dla mnie jest to poruszające. Gdy zapraszałam jednego z pacjentów, zapewniając go jednocześnie, że na pewno zdąży jeszcze wykonać badania, usłyszałam: „ja i tak nic z tego nie zrozumiem, więc po co mam tam iść”... Konferencja była przygotowana specjalnie dla pacjentów i myśleliśmy, że będą oni chcieli porozmawiać na temat prewencji chorób płuc, chorób wątroby, czy chorób dziecięcych, zwłaszcza że w jednej sali było zebranych tylu specjalistów z różnych dziedzin.
Jak pacjent ma być leczony w 2011 roku?
Dyskusja dotyczyła głównie braku środków na leczenie, ograniczonych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Dyrektor Szpitala im. Jana Pawła II wysunęła postulat, że skoro Narodowy Fundusz Zdrowia jest monopolistą, szpitale także się muszą działać wspólnie, nie mogą konkurować między sobą, ponieważ traci na tym pacjent. Skoro nasze władze nie reformują finansów publicznych wydawanych na służbę zdrowia, a NFZ decyduje komu i ile środków przekazać, szpitale same muszą znaleźć przysłowiowy „złoty środek” i, jak powiedziano podczas dyskusji, „uczciwie podzielić biedę”.
– Tymczasem politycy zarządzili, że w przyznawaniu środków na służbę zdrowia ma być algorytm, w świetle którego województwo małopolskie jest na piątym miejscu od końca i urodzić się Małopolaninem, to już jest, można powiedzieć, krzywdzące, ponieważ w naszym województwie nie ma na przykład pieniędzy na diagnostykę guza płuca, którą we wszystkich innych lepiej opłacanych miejscach w Polsce można zrobić. Podczas gdy szpitale w województwach: świętokrzyskim, podkarpackim, nie mówiąc już o mazowieckim leczą chorych z nowotworem płuc, małopolskie szpitale przyjmują pacjentów i zastanawiają się, czy NFZ zwróci im pieniądze za nadwykonania – mówi dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, Dyrektor Szpitala. Takiej sytuacji nie powinno być! Czy Małopolanie są gorszymi obywatelami? Dlaczego nie są traktowani na równi z innymi mieszkańcami kraju?
– Dlaczego mówi się obywatelom „,macie wszystko”, a to jest nieprawda? – pyta Dyrektor Szpitala im. Jana Pawła II. – Dlaczego nie powie się prawdy, że mamy niski dochód na jednego mieszkańca i że jesteśmy na trzecim miejscu od końca, jeśli chodzi o finansowanie służby zdrowia. Za nami jest tylko Rumunia i Bułgaria. Nazwijmy rzeczy po imieniu. W dodatku, skoro mamy tak niskie środki na służbę zdrowia, to dlaczego jeszcze są one podzielone tak niesprawiedliwie pomiędzy województwa? Gdzie tu jest sprawiedliwość dla przeciętnego obywatela?
Jednym z zadań, jakie powinno pełnić państwo, jest ochrona zdrowia. A co za tym idzie, środki finansowe przyznawane poszczególnym szpitalom powinny wystarczać na diagnostykę i leczenie pacjentów. Ponieważ w województwie małopolskim fundusze te są zdecydowanie niewystarczające, szpitale się zadłużają, przyjmując pacjentów, mimo że kontrakty z NFZ zostały wyczerpane.
Podczas dyskusji ordynatorzy oddziałów zadali pytanie Wojciechowi Kozakowi, Członkowi Zarządu Województwa Małopolskiego, co mają robić, gdy przychodzi pacjent, a kontrakt z NFZ się wyczerpuje. Wojciech Kozak odpowiedział, że należy przyjmować tych, którzy nie mogą czekać. Tymczasem problem jest taki, że w przypadku takich badań jak na przykład rezonans magnetyczny, czy tomograf komputerowy, samych „pilnych” przypadków jest dużo i ci pacjenci też muszą czekać. Krócej niż inni, ale muszą. Sytuacja jest zatem absurdalna.
W ostatnim czasie powstaje mnóstwo szpitali prywatnych, jednak z uwagi na fakt, że poszczególne procedury są nierówno wyceniane przez NFZ, prywatnym spółkom nie opłaca się otwierać na przykład oddziałów pulmonologicznych, czy interny. Koncentrują się raczej na tych procedurach, które są lepiej wyceniane przez NFZ, jak kardiologia, kardiochirurgia, diabetologia. W rezultacie chorzy na raka płuc mogą być leczeni tylko w szpitalach publicznych, które na pulmonologię dostają za mało środków. To znaczy, że ci pacjenci są gorsi od innych?
Kwestia finansowania służby zdrowia wraca przed każdymi wyborami. – Ochrona zdrowia jest tylko argumentem przetargowym – mówi dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, Dyrektor Szpitala im. Jana Pawła II. – Po wyborach nikt się jednak nad szpitalami nie pochyla…
Można powiedzieć, że właściwie sytuacja jest odwrotna. Zamiast pomagać szpitalom, utrudnia im się wypełnianie ich misji, polegającej na leczeniu chorych. Powtarza się, że zdrowie jest najważniejsze, tymczasem nie widać tego w rozdzielaniu budżetu. Inne dziedziny stawiane są wyżej niż ochrona zdrowia.
Anna Piątkowska-Borek



(0)

Napisz komentarz