Komentarze (1)

Dziki to już nie „goście”, ale „mieszkańcy” Krakowa

Dziki to już nie „goście”, ale „mieszkańcy” Krakowa
Dziki w Krakowie – jakiś czas temu wydawałoby się to śmieszne, ale teraz ta sytuacja jest na porządku dziennym. Zwierzęta pojawiają się na obrzeżach miasta, podchodzą pod osiedla.
Ludzie boją się, że dzik może zaatakować. Często jednak strach wynika z niewiedzy. Rozwiązanie problemu nie jest tak proste, jakby się powszechnie mogło wydawać. 
Musimy wiedzieć, że dziki już nie przychodzą do miasta. Od kilkunastu lat one w Krakowie żyją.

Dziki w Krakowie
Relacja mieszkanki ul. Jagodowej na Borku Fałęckim

Dziki na naszym osiedlu pojawiły się około pięć lat temu. Latem ubiegłego roku przychodziły wieczorami, po 21:00. Była to locha z małymi. Teraz dziki już podrosły, jest ich w sumie czternaście. Wychodzą też wcześniej, czasem i o 19:00.
Wychodzą z lasu obok bloków. Nie boją się ludzi, podchodzą pod same okna i bramy wejściowe. Tymczasem ludzie się ich boją. Ostatnio widziałam, jak kobieta szła przez osiedle, a w jej stronę szło stado dzików. Zaczęła więc uciekać, bała się wrócić do domu. Dopiero pan, który spacerował z psem, ją odprowadził. Mnie podobna sytuacja przytrafiła się w zeszłym roku, gdy byłam z dzieckiem na spacerze. Kiedy teraz wracam późno, to naprawdę się boję

Dziki wychodzą też na ulicę. Ostatnio mój mąż czekał aż przejdą, dopiero wtedy mógł jechać dalej.
Od pętli tramwajowej do ulic: Jagodowej i Żywieckiej prowadzi tylko jedna droga. Wiedzie ona wzdłuż parku, więc mieszkańcy boją się, że w każdej chwili na drodze może pojawić się dzik. Jeśli ktoś idzie na nogach, to nie ma jak uciec – z jednej strony jest siatka hotelowa, z drugiej park. Sąsiadka raz, gdy szła na 6:00 do pracy, musiała wezwać taksówkę, ponieważ bała się przejść ten odcinek do tramwaju.

Moi sąsiedzi i ja dlatego nie puszczamy dzieci samych, by szły do pętli tramwajowej. Mieszkańcy osiedla boją się, że któregoś dnia może dojść do tragedii. Obok ul. Jagodowej nie ma placu zabaw. Dzieci bawią się koło bloków, więc rodzice martwią się, że coś może się stać.

Jesienią niesamowicie zryły którejś niedzieli trawniki na osiedlu. Jak szliśmy do kościoła, to ciężko było przejść chodnikiem. Było tyle błota, jakby koparka przejechała. 

Skąd dziki wzięły się w Krakowie?


Dziki w Krakowie pojawiły się kilkanaście lat temu. Trafiły tu z rozmaitych okolic. - W moim przekonaniu dziki w Krakowie zamieszkały wtedy, gdy Kraków stworzył im dogodne warunki bytowania, czyli utrzymywanie wysokich traw, gąszczy, zarośniętych pól, zarośli i krzewów – mówi prof. Andrzej Tomek z Zakładu Zoologii Leśnej i Łowiectwa Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

- Dawniej ludzie wypasali zwierzęta, kosili trawy, nie było gęstych kęp krzewów i wyrośniętych traw, więc i dzików nie było w Krakowie. Kiedy zostały im stworzone warunki, zaczęły przychodzić, najpierw od strony Tyńca. Początkowo zasiedlały Skotniki, zarośla nadwiślańskie. Potem Lasek Borkowski, Lasek Wolski, Sikornik. Są w okolicach Kampusu UJ, w rejonie ul. Kobierzyńskiej, a nawet i Olszanicy. To człowiek stworzył im dogodne warunki do życia w mieście.

Z kolei w momencie, gdy wybudowano i ogrodzono autostradę, te które przyszły od strony Tyńca do lasu w Skotnikach lub w Kostrzu, zostały w Krakowie i nie miały już powrotu do lasu. Zaczęły się więc tu rozmnażać. - Dziki tu nie przychodzą – podkreśla prof. Andrzej Tomek. - One tu żyją i to któreś już pokolenie. Można tu nawet mówić o „umiastowieniu” dzików. Nie wiadomo, jakby teraz zachowały się w lesie, możliwe, że nawet nie umiałyby żyć w naturalnych dla siebie warunkach.
Dokładnie nie wiadomo, ile dzików mieszka w Krakowie. W ubiegłym roku odstrzelono ponad setkę.
     
Czy dziki są niebezpieczne dla ludzi?


- Najwięcej złego zrobił wierszyk, mówiący, że „dzik jest dziki, dzik jest zły”, dlatego ludzie się boją – mówi prof. Andrzej Tomek. - Tymczasem dzik na ludzi nie poluje, nie atakuje ludzi. W moim przekonaniu człowiek i dzik mogą żyć obok siebie i nie musi być konfliktów. Nie musi, ale są.

Zagrożenie może być w trzech przypadkach, w każdym z powodu nierozwagi ludzi:

1) Po pierwsze - nie wolno dzików karmić! Dzik chętnie korzysta z łatwo dostępnego pokarmu. Jeśli ludzie będą go dokarmiać, może się nauczyć, że będzie przychodził do ludzi po jedzenie. Inaczej dzik do ludzi nie podchodzi. Jeśli zwierzę nauczy się, że dostanie jedzenie, to na pewno przyjdzie. Nie wolno go jednak uderzyć, bo mógłby się zacząć bronić. 

2)  Druga sytuacja to spacery z psami. Nie wolno szczuć psów na dziki! Jeślibyśmy poszczuli psa, dzik będzie się bronił i wtedy zaatakuje psa. Nie człowieka, tylko psa. Niestety może się zdarzyć, że pies w takiej sytuacji schowa się pod nogi właściciela. Dzik może stwarzać zagrożenie, ale tylko wtedy jeśli ktoś go będzie straszył.

3)  Dzik jest groźny, gdy jest ranny. Gdy dzik zostaje potrącony przez samochód, zostaje ranny. Ludzie często do rannego zwierza podchodzą, myślą, że może uda im się zdobyć „dziczyznę”. Tymczasem nie wolno podchodzić do rannych dzików! Kiedy widzimy ranne zwierzę, powinniśmy zadzwonić po specjalistów. Urząd Miasta Krakowa w tym celu zawarł umowę z specjalną firmą, działającą 24 godz./dobę. Przyjeżdżają na każde wezwanie i albo leczą zwierzę, albo usypiają.

Czy możliwe jest całkowite usunięcie dzików z miasta?


 W Polsce żyje około 60-70 tysięcy dzików, które podchodzą pod osiedla i gospodarstwa domowe.
Ludzie często domagają się, by dziki wywozić z miasta. Często więc są wywożone, jednak nie rozwiązuje to problemu.  - Wywożenie dzików właściwie nic nie daje – mówi prof. Andrzej Tomek. – Oczywiście, można to robić, ale nie przynosi to żadnych rezultatów. Po jakimś czasie zwierzęta wracają. Tu przecież jest teraz ich dom, tu żyją.

Moim zdaniem, jedynym sposobem na całkowite pozbycie się dzików z miasta – dodaje, - jest zlikwidowanie środowiska, w którym teraz mieszkają, czyli wysokich traw, zarośli. Jeśli byłyby pola uprawne, to zwierzęta te nie miałyby już gdzie się schronić. Moje zdanie jest dość radykalne, jednak innego sposobu na usunięcie ich z Krakowa nie widzę. Musimy się przyzwyczaić, że dziki tu mieszkają. Nie przychodzą tylko, ale mieszkają.

Podejmowane działania muszą być zatem dostosowane do sytuacji. W przypadku zagrożeń bezpośrednich (np. zwierzę wejdzie za ogrodzenie posesji) łagodzenie konfliktów jest w kompetencji samorządów, odpowiedzialnych za zawarcie umowy ze specjalną firmą, która przyjedzie na wezwanie. 

Na terenie Krakowa działa firma KABAN – Maciej Lesiak. Musi ona jednak przestrzegać obowiązujących ustaw. Może interweniować tylko wtedy, gdy ma na to pozwolenie osoby/instytucji zajmującej się, zgodnie z obowiązującymi zasadami, daną grupą zwierząt na danym terenie (np. konserwatora przyrody).

W ubiegłym roku firma ta miała kilkaset interwencji, w tym kilkanaście w sprawie dzików.
Za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta łowne można otrzymać odszkodowanie. Jeśli szkody wyrządzone zostały na terenie obwodu łowieckiego – o odszkodowanie można ubiegać się w Zarządzie danego Koła Łowieckiego, natomiast jeśli w miejscu poza obrębem obwodu łowieckiego – odszkodowanie wypłaca Starostwo.

Z kim mamy się skontaktować, gdy widzimy dzika?


1). Straż Miejska – tel. 986
- Przyjmujemy zgłoszenie i wysyłamy na miejsce patrol, który ma zabezpieczyć teren. Następnie zgłoszenie przekazujemy specjalistycznym firmom i kołom łowieckim, które już tą sprawą się zajmują – podaje Marek Anioł, rzecznik prasowy Straży Miejskiej Miasta Krakowa.

2). KABAN – Maciej Lesiak
tel. kom. 508 61 25 29
biurokaban@tlen.pl
http://www.peetie.bezlicznika.pl/kaban/kaban.html



Komentarze Komentarze

2010.08.19
20:52
Wanda napisał(-a):
Trzy tygodnie temu dzik zaatakował mojego psa w Łodzi na ul. Kasztelańskiej .Są to obrzeża dużego terenu leśnego należącego do miasta. Dzik wyszedł nagle na drogę z zarośli i pies będący na długiej smyczy skoczył do niego ,dzik zaatakował ,zranił go w przednią łapę, brzuch i złamał tylnią . Teraz mam kolejne wizyty u weterynarza i kolejne koszty

Napisz komentarz Napisz komentarz

Imię lub pseudonim
Proszę podać swoje imię lub pseudonim.
E-mail
Komentarz
Proszę napisać treść komentarza.
captcha
Przepisz kod z obrazka