---------- R E K L A M A ----------
Strona korzysta z plików "cookies" zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania/dostępu do plików "cookies" w Twojej przeglądarce.
Glos24.pl

[Usługa] Projektowanie PCB, oprogramowanie embedded, CPLD, FPGA

Firma Eleproject oferuje Państwu usługi związane z projektowaniem, modernizacją urządzeń elektronicznych, elektrycznych. Wykonujemy usługi w zakresie projektowania obwodów drukowanych, oprogramowania mikrokontrolerów, układów CPLD, FPGA oraz aplikacji komputerowej. Dokumentację projektową wykonujemy w środowisku Altium Designer zgodnie z wymaganiami kompatybilności elektromagnetycznej spełniając wymagane przez klienta normy. Nasze kilkunastoletnie doświadczenie w dziedzinie…...

[Towar] ZIEMIA OGRODOWA CZARNOZIEM LUZEM Z PRZYWOZEM

SPRZEDAM ZIEMIĘ OGRODOWĄ CZARNOZIEM PRZYWÓZ SAMOCHODEM O ŁADOWNOŚCI 4,5 TONY 3m3 ZIEMIA OGRODOWA JEST BARDZO DOBREJ JAKOŚCI, BEZ ZANIECZYSZCZEŃ, TAKICH JAK KAMIENIE, DORNIE ITP. ZIEMIA JEST CZARNA I SYPKA ( PH ZIEMI OK 6) PROSZĘ O KONTAKT TELEFONICZNY W CELU USTALENIA CENY ZIEMI Z DOWOZEM DO PAŃSTWA MIEJSCOWOŚCI TEL.605-242-066...

[Praca] ORIFLAME - praca dodatkowa!

Dołącz do Nas i Zarabiaj na sprzedaży kosmetyków,kupuj kosmetyki dla siebie taniej. Możesz dorobić sobie do pensji, stypendium, kieszonkowego, możesz zdobyć doświadczenie w bezpośrednich kontaktach z klientami. Dodatkowy program WITAMY z atrakcyjnymi nagrodami dla każdego Konsultanta. Brak minimalnej kwoty zamówienia, Brak kar za nie złożenie zamówienia w danym katalogu. Odroczony termin płatności za kosmetyki- 14 dni. Możesz budować własną grupę konsultantów i otrzymywać…...

[Towar] Plastmaker deko styl Premium PlasterTynk imitacja drewna

Plastmaker deko styl Premium PlasterTynk imitacja drewna elastyczna deska elewacyjna 24h PlasterTynk Elastyczna deska elewacyjna imitacja drewna 3d. w nowej odsłonie Plastmaker deko styl premium RetroWood PlastMaker - producent imitacji drewna kamienia cegły w postaci elastycznych okładzin elewacyjnych poleca: Elastyczne deski elewacyjne PlasterTynk jakość top Q elewacje drewnopodobne Elastyczne Imitacje cegły kamienia i betonu Zamów DARMOWY zestaw 28 próbek materiałów na stronie PLASTMAKER…...

[Artykuł] Północny Kraków wreszcie pojedzie tramwajem

Podpisano umowę na wykonanie długo wyczekiwanej linii tramwajowej do Górki Narodowej. Dostępna od 2020 roku będzie liczyć 5 km i pochłonie 326 mln złotych. Oprócz torowiska powstaną nowe parkingi typu „Parkuj i Jedź” oraz układ drogowy....

[Informacja] Krakowscy radni chcą pomóc dzieciom z Aleppo

18 maja br. przyjęto uchwałę, która zobowiązuje prezydenta Jacka Majchrowskiego do odpowiedzi w sprawie pomocy dzieciom z Aleppo....

[Wywiad] Liderzy poszukiwani na Śląsku

Rozpoczęła się rekrutacja Liderów Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości – wolontariatów organizowanych przez Stowarzyszenie WIOSNA. To właśnie Liderzy poprowadzą Paczkę i Akademię w swojej lokalnej społeczności. Kandydaci mogą zgłaszać…...

[Informacja] Wyłoniono najlepsze biblioteki

W  siedzibie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczyrku podsumowano XVII. edycję konkursu na najlepszą bibliotekę w powiecie bielskim....

[Informacja] Odblaski dla najmłodszych

Tysiąc opasek odblaskowych z  logotypami Czechowic-Dziedzic oraz policji, ufundowanych przez Gminę, zostało przekazanych stróżom prawa z czechowickiego Komisariatu Policji. Opaski trafią do najmłodszych mieszkańców – informuje czechowicki…...

[Informacja] „II Końska Zajawka”

Władze Gminy Węgierska Górka, Ośrodek Promocji Gminy Węgierska Górka oraz Agroturystyka „Manhattan” pragną zorganizować niezwykle atrakcyjną imprezę dla całych rodzin pn. „II Końska Zajawka”....

Przyczytaj również

Komentarze (13)

Choroba mnie nie ogranicza

Choroba mnie nie ogranicza
Rozmowa z Wojciechem Sarną – poszukiwaczem ekstremalnych doznań i nieograniczonej przestrzeni
27 lutego 2010 r. zdobył Elbrus (5642 m n. p. m.)  –najwyższy szczyt Kaukazu. Wspiął się na ośmiotysięcznik Cho Oyu w Himalajach (8201 m n. p. m.), siedmiotysięczniki w Pamirze i Tien Shanie, ma za sobą także inne wyczyny - wyprawę na motorze z Krakowa do Indii, przez Iran, Pakistan, potem z Nepalu do Indii.  Od kilku lat Wojtek choruje na cukrzycę, choroba stała się wyzwaniem i bodźcem.

W jaki sposób przygotowywałeś się do wypraw wysokogórskich?

Najważniejsze chyba jest przygotowanie kondycyjne i wydolność tlenowa, osiąga się je przede wszystkim przez bieganie, jazdę na rowerze i pływanie. Czasem chodzę też na ściankę wspinaczkową.
Przed rozpoczęciem treningu dobrze jest zrobić sobie próbę wysiłkową i tlenową wtedy wiadomo jak trenować. Można porównać wynik z początku cyklu treningowego i po jego zakończeniu. Wtedy wiadomo, co się zmieniło, a co jeszcze należy poprawić.

Wyprawa trwała dłużej niż zakładaliście i nie obeszło się bez przygód…?


Przygody zaczęły się już w Moskwie, gdzie spóźniliśmy się na samolot do Mineralnych Wód. Musieliśmy zostać tam na noc. Na szczęście dzięki uprzejmości pani z biura Aeroflotu, linie lotnicze pokrył nam koszty noclegu i transportu do hotelu, mimo, iż spóźnienie było z naszej winy. Potem w Mineralnych Wodach okazało się, że jednemu z uczestników wyprawy zagubiono bagaż. Cały jego wór transportowy ze sprzętem przepadł bez wieści, więc to była kolejna przygoda, choć już mniej miła niż ta pierwsza. Kolejną było to, że zapomnieliśmy zabrać z Polski obowiązkowych w Rosji wołczerów i czujni panowie policjanci na lotnisku „skasowali” nas na 100 dolarów. Potem były już tylko przygody z pogodą.

Jak długo trwała aklimatyzacja zanim wyszliście w wysokie partie gór?

Mieliśmy w planach wejścia aklimatyzacyjne na dwie mniejsze góry, ale nie udało się ze względu na pogodę. Cofnęliśmy się i przed wejściem na Elbrus nie udało nam się dojść nawet do wysokości 3000 m więc całą aklimatyzację robiliśmy już na miejscu tzn. na Elbrusie.

Czy namioty i bagaże członkowie wyprawy muszą dźwigać ze sobą, czy też wszystkie rzeczy czekają w bazie?


W przypadku tak małych wypraw jak ta bagaż niesie się samemu. Inaczej sprawa wygląda w przypadku wypraw Himalajskich, gdzie organizowane są karawany i bagaż pakowany jest na jaki i wieziony do bazy, tutaj wszyscy wszystko musieli nieść sobie sami. Wór transportowy waży od 30 – 50 kg, czasami dodatkowo niesie się jeszcze plecak. Bagaż to namioty, ciuchy puchowe, sprzęt wspinaczkowy, liny, czekan, raki, butle z gazem i wszystko to co może być potrzebne przez tak długi czas i w takich warunkach. Zbiera się tego zwykle cała góra.

W górach jesteś zdany na łaskawość żywiołów, w obliczu ekstremalnych warunków pogodowych, przy niebezpiecznie niskim ciśnieniu atmosferycznym, temperaturach poniżej – 50 stopni, trzeba się także zmagać z samym sobą, co jest najtrudniejsze?

No właśnie to…. najtrudniejsze jest zmaganie z samym sobą. Wychodzenie rano, kiedy jest najzimniej z ciepłego śpiwora, mieszkanie i poruszanie się na małej powierzchni, bo albo jest to namiot, albo drewniana buda lub inny rodzaj schronu. Trudne jest gotowanie na małej przestrzeni, dodatkowo zagraconej całym bagażem, czyli ciuchami puchowymi i śpiworem, butami, których nie można zostawić na zewnątrz. Wszystko to jest przecież łatwopalne, a do tego dochodzi jeszcze zmęczenie i kłopoty z koncentracją spowodowane brakiem tlenu, zupełnie normalne na dużych wysokościach.

Dużą trudność sprawia też jedzenie: wygląda paskudnie a smakuje jeszcze gorzej. Oprócz całej torby z batonami i innymi słodyczami, zabieramy specjalną żywność liofilizowaną, czyli taką, z której próżniowo usunięto wodę i przyrządzanie jej polega na tym, że zalewa się ją gorącą wodą. Smakuje naprawdę paskudnie. A może chodzi po prostu o to, że organizm źle reaguje na wysokość i ma się taki „niechętny” stosunek do jedzenia. Świetnie natomiast sprawdzają się wszelkiego rodzaju „Słodkie chwilki” i wszystko, co słodkie.

Jaki masz sposób, by nie stracić siły motywacji w tak trudnych warunkach?

Mimo, że zawsze jedzie się z nastawieniem, że wejdę na szczyt, zdarza się, że człowiek w pewnym momencie odwraca się i wraca. Idąc skupiam się i myślę o drodze. Liczę kroki, oddechy, wsłuchuję się w oddech, wpadam w taki autystyczny klimat, rodzaj transu. Staram się iść i nie zwracać uwagi na zmęczenie, tylko skoncentrować się na jakiejś jednej monotonnej czynności. Na przykład idąc po polu lodowym, myślę o tym żeby dobrze wbijać raki, żeby słyszeć ten charakterystyczny dźwięk ostrzy wbijanych w lód. Trzeba koniecznie unikać skupiania się na zmęczeniu i tym, że się odczuwa zimno, bo to bardzo demotywujące.

Czy góry zmieniają człowieka, czego Cię nauczyły?


Na pewno tak. Jest coś, co zostaje w srodku, choćby w formie wspomnienia. Specyficzne wrażenie oderwania, spokoju, dystansu do świata. Ale już wiem jak bardzo jest to ulotne. I mimo, że zawsze po powrocie wydaje mi się, że teraz będę spokojniejszy, że nabrałem dystansu, że wiem, co jest ważne, a czym nie warto się przejmować to wracamy do miasta, mijają dni lub tygodnie i znów zaczynam trąbić w korkach, wściekać się na rzeczy, na które nie mam wpływu i cały ten spokój, który przywiozłem z gór gdzieś umyka. Ale to jest powód, żeby po raz kolejny jechać w góry.

Gdy człowiek podczas wyprawy doświadcza ekstremalnych warunków i skrajnego zmęczenia przestaje zwracać uwagę na „pierdoły”. Ważne pozostają tylko rzeczy ważne. W górach człowiek ma świadomość, że każda decyzja jest ważna i może być brzemienna w skutki. Tutaj w mieście często nie czuje się wagi swoich decyzji, podejmujemy ich codziennie setki, i zwykle są to „pierdoły”. Decydujemy, którą drogą pojechać, czy kupić sobie pączka, czy drożdżówkę, czy ubrać białą koszulę czy może niebieską. Jest cała masa takich decyzji, których można byłoby nie podejmować, tam nie. Pewnie są decyzje mało ważne, ale są też takie, od których może zależeć życie nasze i naszego partnera wspinaczkowego. Bo często jesteśmy związani liną z kimś, za kogo jesteśmy odpowiedzialni. Jest duże prawdopodobieństwo, że jak zrobimy krzywdę sobie, zrobimy krzywdę jemu.

Czy doświadczyłeś sytuacji ekstremalnych?

Na tej wyprawie mało brakło, a pozbyłbym się palców. Była to sytuacja ekstremalna i wiązała się z taką właśnie decyzją. Postanowiłem, żeby nie iść w butach ekspedycyjnych, tylko ubrać na nogi buty narciarskie, żeby zaoszczędzić tych parę kilogramów, które trzeba byłoby nieść w plecaku. I bez nich miałem plecak cięższy niż zwykle, bo prócz standardowego ładunku tj. zapasowych łapawic, termosu z herbatą, słodyczy, żeli regeneracyjnych czołówki, dodatkowo były narty. To jest jakieś 6-7 kg, a na tych wysokościach to robi naprawdę dużą różnicę. Dlatego właśnie zdecydowałem, że pójdę w butach narciarskich. Było to ryzykowne, bo buty narciarskie są cieńsze niż buty ekspedycyjne i zupełnie inaczej skonstruowane. Po dwóch godzinach marszu nie czułem już palców. I trzeba było podjąć kolejną decyzję…. zawrócić, czy iść do góry. Zdecydowałem się iść i o mały włos nie skończyło się to tragicznie. Ale nie skończyło się, więc jestem zadowolony.

Niestety nie zawsze wszystko kończy się tak dobrze. Podczas jednej z wypraw w czasie ataku szczytowego załamała się pogoda i dosłownie na 100 metrów przed szczytem trzeba było zawrócić. To trudna decyzja, szczególnie, że cała wspinaczka odbywała się w trudnym skalnym terenie, szliśmy w stylu alpejskim, bez aklimatyzacji, bez zakładania obozów pośrednich, od podstawy do szczytu jednym ciągiem. Został nam do pokonania tylko kawałek łatwego śnieżnego pola. Na wysokości ponad 7000 m przejście stu metrów może zająć nawet dwie godziny, a my ich po prostu już nie mieliśmy. Mimo, że szczyt był na wyciągnięcie ręki nie udało się. Zjazdy na linach zajęły nam prawie 8 godzin i wydawało się, że nie uda nam się wrócić z tej góry. To była prawdziwa walka o przetrwanie i chociaż wtedy potraktowaliśmy ten odwrót jak porażkę z perspektywy czasu widzę jak dojrzała i słuszna była to decyzja.

Jakie są Twoje dalsze plany?


W połowie maja, lecę na Alaskę na McKinley’a (6194 m n. p. m). Trudna góra, bardzo zimna, będzie trudniej, niż na Elbrusie. Mimo, że na Elbrusie odczuwalna temperatura dochodziła do – 50 stopni, to nie było, takiego wiatru, jaki potrafi wiać na McKinley’u. Z relacji wiem, że potrafi być naprawdę koszmarnie. Na dodatek góra jest dużo trudniejsza technicznie. Myślę, że może być naprawdę ciężko.

Elbrus potraktowaliśmy trochę „rekreacyjnie”. Góra nie należy do trudnych technicznie, dlatego zdecydowaliśmy się zdobywać ją w zimie. Poprzeczkę podnoszą wtedy dodatkowo temperatura, wiatr i pola lodowe. Latem Elbrus nie byłby żadnym wyzwaniem. Poza sezonem zimowym na Elbrus wchodzą setki jak nie tysiące Rosjan, jest to też ulubiona góra Polskich wspinaczy. Można tu już poczuć „prawdziwą” wysokość i wszystko, co związane z chorobą wysokościowa. Wielu wspinaczy traktuje Elbrus jak pierwszy krok w góry wysokie.

Masz świadomość, że każda wyprawa to ryzyko utraty życia lub ryzyko trwałego uszczerbku na zdrowiu, a mimo to ciągnie Cię jeszcze wyżej…


Tak, ale mam też świadomość, że każdy wyjazd samochodem na ulicę, też może wiązać się z utratą życia lub zdrowia.  W górach jest ta adrenalina, której się szuka i od której się człowiek uzależnia. Jest ten specyficzny spokój, który można znaleźć tylko tam. Jest przestrzeń. Jest czas, żeby pobyć z samym sobą u siebie w głowie. W momencie, kiedy idzie się kilkanaście godzin - w przypadku Elbrus to było 14 godzin marszu – ma się go wystarczająco dużo, żeby się pozastanawiać, przemyśleć co jest do przemyślenia. Poza tym góry są też pewnego rodzaju sprawdzianem. Faceci tak mają, że muszą sobie udowadniać od czasu do czasu, że są fajni. Udowadniasz sobie, że możesz np. w kontekście choroby. To ważne i niektórym potrzebne.

Ja mam cukrzycę, taka przewlekła choroba wiąże się z „obciążeniem głowy”, ze świadomością, że jestem chory a więc – i tu specjalnie użyje tego słowa, bo wielu ludzi tak myśli, choć boją się o tym mówić - gorszy. Jestem chory, ale udowadniam sobie, że choroba mnie nie ogranicza. Jeśli chcę, to mogę robić wszystko, na co mam ochotę. Wiąże się to oczywiście też z tym, że muszę trochę bardziej popracować, przygotować się do tego lepiej niż ludzie, którzy nie są chorzy. Muszę mieć „zapas mocy”, ten margines bezpieczeństwa, bo wiem, że w górach narażając siebie, narażam też kogoś, kto jest tam ze mną. Trzeba mieć tego świadomość. Pamiętać, że gdy mi się coś stanie, to inni pójdą mnie szukać, ratować, sprowadzać i może wyniknąć z tego dużo niebezpiecznych dla nich sytuacji.  

Takie wyprawy oprócz tego, że są skomplikowanym przedsięwzięciem logistycznym są także często bardzo kosztowne. Korzystając więc z okazji chciałbym podziękować moim sponsorom firmie: Sanofi Aventis i Johnson&Johnson LifeScan – dzięki ich wsparciu mogę podejmować wyzwania i mierzyć się z samym sobą i swoją chorobą.

Rozmawiała Beata Mazurek
 
 
 
          

   



Komentarze Komentarze

2017.04.17
05:58
Hippie napisał(-a):
Hey, good to find sooemne who agrees with me. GMTA. http://tffcysy.com [url=http://eetutokiu.com]eetutokiu[/url] [link=http://evudacckd.com]evudacckd[/link]
2017.04.16
23:16
Bertie napisał(-a):
This is exactly what I was looking for. Thanks for wrtigni!
2017.04.15
01:22
Missy napisał(-a):
I am forever indebted to you for this inrftmaoion. http://fegnnbfal.com [url=http://bjagxey.com]bjagxey[/url] [link=http://yvjimuubrip.com]yvjimuubrip[/link]
2017.04.14
06:33
Kamberley napisał(-a):
I just hope wheeovr writes these keeps writing more!
2017.03.30
10:06
Ruvell napisał(-a):
Your website has to be the elnciroetc Swiss army knife for this topic. http://bqtumzvre.com [url=http://nozdxnpzj.com]nozdxnpzj[/url] [link=http://rwozwywo.com]rwozwywo[/link]
2017.03.30
04:55
India napisał(-a):
I susoppe that sounds and smells just about right.
2017.03.29
21:40
Lyndall napisał(-a):
I like to party, not look arelicts up online. You made it happen. http://ytvicsoya.com [url=http://asncrkurpix.com]asncrkurpix[/url] [link=http://rwzjvf.com]rwzjvf[/link]
2017.03.29
15:53
Summer napisał(-a):
At last, soneome who comes to the heart of it all
2017.03.23
08:06
Jacklynn napisał(-a):
Hey Bri,I’ve been ‘lurking’ your blog for some time and enjoying every image and description in it. As with everything you do it’s thoughtful and impeccably done. Your creativity has found another form that clearly enriches so maoooC.ngradulatinns!Yyur pal,Michael
2014.02.03
02:59
Andres napisał(-a):
Tyler,I find your site to be interesting and will be vsiiting often as I have been a victim of the Sept 11, 2001 terrorist attacks and lost my beloved career in the airline industry. To this day I dream of returning as commercial aviation is a consuming interest of mine. Problem is that many attempts to get hired again by an airline have failed and I cannot rest knowing I possess such a high interest, talent and knowledge in this field and would be an invaluable asset to any airline but no-one wants to even give me a chance. If a re-entry into the airline industry cannot be achieved, I want to at least find success in life as I know I have the imagination, drive and intelligence to become successful. My problem is I fear risk and therefore will be reading your site often.Jessey has a good idea. Most private pilot schools do offer an introductory flight which costs around $35.00 to prospective students as part of the AOPA\'s program to get more people interested in GA (general aviation) flying private aircraft. Check it out! Flying is an awesome experience and I have logged 5 hours so far and I hope you will experience the same soon.Congrats on this new endeavor. I am really interested in your ideas to get around people who ignore me in my persuit for a better life as working at a fast food restaurant is not for me. http://hgjyjpbeow.com [url=http://iyurhpdq.com]iyurhpdq[/url] [link=http://pbdwejc.com]pbdwejc[/link]
2014.01.21
04:34
Kevin napisał(-a):
As I read through your list I niotced two items that I could help you with indirectly. I belong to a community choir, The Chorale. It got its start as just a group of people who wanted to sing at a Christmas walk. Now, 28 years later, it\'s grown considerably to over 60 members who perform regularly and have traveled internationally.So how can you help? You could change someone\'s life with art in a small way by donating a piece of music ($100), we can suggest a title or maybe you have a favorite; sponsoring a Young Artist Scholarship ($1,000), members of The Chorale do this every year, too; or in a big way by raising $250,000 for a charity The Chorale, we\'re a registered 501(c)3 non-profit organization so you might be able to get a tax-deduction, too.If you\'d like to hear us first, The Chorale will be performing this summer as one of two choirs Dr. Craig Jessop invited to join his American Festival Chorus (AFC) for a 2010 summer mini-tour. The Chorale will travel to Utah State University on June 27, 2010 for five days of workshops, rehearsals and two concert performances with the AFC. The chorus will then travel to Sun Valley, Idaho where they will be joined by a 55-piece orchestra to perform a July 2nd concert of patriotic music in the acclaimed Sun Valley Pavilion, with guest artist Peter Cetera.I figure this is a long-shot; however, arts funding is always precarious at best so it doesn\'t hurt to ask. Thanks, in advance, for considering The Chorale in your quest.Kindest Regards,Cara
2014.01.20
10:56
Buffie napisał(-a):
I came, I read this article, I coeqdernu.
2010.04.06
10:57
GREG napisał(-a):
Koleś gratuluję, jesteś twardy, tak trzymaj.

Napisz komentarz Napisz komentarz

Imię lub pseudonim
Proszę podać swoje imię lub pseudonim.
E-mail
Komentarz
Proszę napisać treść komentarza.
captcha
Przepisz kod z obrazka